Kolejna ceremonia, która odbywła się 13 dnia 1. miesiąca 1591 roku, jest przykładem na to, jak Rikyu otwarcie sprzeciwił się swojemu panu. Z premedytacją użył bowiem pewnej czarnej czarki, szczególnie nielubianej przez Hideyoshiego. Nie wiadomo dlaczego tak się zachował, możliwe jednak, że było to spowodowane jakimiś napięciami między nim a Hideyoshim.
Jacek Mendyk Toyotomi Hideyoshi (1537-1598), TRIO 2009
Jak wiele zależy od kontekstu -- bo cóż to za sprzeciw, powiedzielibyśmy dzisiaj w Europie, podać nielubianą czarkę. Może i sprzeciw, ale żeby po kilkuset latach o tym wspominać, jako o przykładzie otwartego sprzeciwu? A tak było...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 lipca 2009
wtorek, 14 lipca 2009
Pozycja małżonki
Dalej w post scriptum ponownie pisze, że wróg został okrążony i uwięziony niczym ptak w klatce. Ponieważ planowane jest długie oblężenie, Hideyoshi zezwolił daimyo na sprowadzenie swoich konkubin, by umilili sobie czas. Dlatego też prosi żonę, aby przysłałą mu jego konkubinę, Yodo.
Jacek Mendyk Toyotomi Hideyoshi (1537-1598), TRIO 2009
Fragment ten ma swój ciąg dalszy niemal sto stron dalej:
Może wydawać się nam dziwne, że Hideyoshi prosi żonę, aby przysłała mu konkubinę. Świadczy to jednak o tym, że przestrzegał on panujących w owych czasach obyczajów. W cytowanym fragmencie listu [PAK: nie streszczeniu przytoczonym wyżej, a cytacie] wyraźnie dostrzegamy hierarchię wśród kobiet Hideyshiego. Chociaż utrzymywał oficjalnie wiele nałożnic, to pozycja prawowitej małżonki była najwyższa i nie odwałył się wezwać konkubiny bez jej powiadomienia. Jest to kolejny dowód jak bardzo Hideyoshi szanował żonę i jaki żywił wobec niej respekt. Nawet fakt, że Yodo była matką jego dziecka i prawowitego dziedzica, nie był w stanie naruszyć tego porządku.
Jacek Mendyk Toyotomi Hideyoshi (1537-1598), TRIO 2009
Fragment ten ma swój ciąg dalszy niemal sto stron dalej:
Może wydawać się nam dziwne, że Hideyoshi prosi żonę, aby przysłała mu konkubinę. Świadczy to jednak o tym, że przestrzegał on panujących w owych czasach obyczajów. W cytowanym fragmencie listu [PAK: nie streszczeniu przytoczonym wyżej, a cytacie] wyraźnie dostrzegamy hierarchię wśród kobiet Hideyshiego. Chociaż utrzymywał oficjalnie wiele nałożnic, to pozycja prawowitej małżonki była najwyższa i nie odwałył się wezwać konkubiny bez jej powiadomienia. Jest to kolejny dowód jak bardzo Hideyoshi szanował żonę i jaki żywił wobec niej respekt. Nawet fakt, że Yodo była matką jego dziecka i prawowitego dziedzica, nie był w stanie naruszyć tego porządku.
sobota, 11 lipca 2009
Kukułko kukaj!
W Japonii znane jest następujące powiedzenie charakteryzujące Odę Nobunagę, Toyotomiego Hideyoshiegi i Tokugawę Ieyasu. Na wieść o tym, że kukułka nie chce kukać, Nobunaga rozkazał ją zabić, Hideyoshi polecił nakłonić ją do kukania, Ieyasu zaś postanowił czekać, aż ptak sam zechce się odezwać.
Jacek Mendyk Toyotomi Hideyoshi (1537-1598), TRIO 2009
Jacek Mendyk Toyotomi Hideyoshi (1537-1598), TRIO 2009
czwartek, 9 lipca 2009
Pozdrawiam serdecznie
W zakończeniu bardziej osobistych listów występuje zwrot kashiku (pozdrawiam) lub medetaku kashiku (pozdrawiam serdecznie), należący do języka kobiet.
Jacek Mendyk Toyotomi Hideyoshi (1537-1598), TRIO 2009
Też Was medetaku kashiku -- nie odstrasza mnie nawet kobiecość języka.
---
(Swoją drogą, fascynujące są drogi różnych tradycji językowych.)
Jacek Mendyk Toyotomi Hideyoshi (1537-1598), TRIO 2009
Też Was medetaku kashiku -- nie odstrasza mnie nawet kobiecość języka.
---
(Swoją drogą, fascynujące są drogi różnych tradycji językowych.)
poniedziałek, 25 maja 2009
Lepiej mniej, ale lepiej
Malujac drzewa i trawy, umieszczaj gałęzie, liście i kwiaty tylko tam, gdzie są one absolutnie niezbędne. Nawet wówczas, przedstaw ich o kilka mniej, niż wydaje ci się konieczne. To prostackie – malować gałęzie i liście, jeśli nie są konieczne. Odtwarzając desenie i draperie szat, lepiej użyć zaledwie kilku kresekm, by je zaznaczyć. Malując cokolwiek – nie opisuj wszystkich detali. Najlepszym sposobem jest wyrażenie pełnego znaczenia poprzez kilka sugestii. Mierny artysta nie wie, jak wydobyć znaczenie; w konsekwencji jego dzieła – pełne szczegółowych opisów – sprawiają wrażenie jakby czegoś mu brakowało. Praca mistrza zawierająca kilka zaledwie detali pozwala idei przemawiać samodzielnie, a więc umożliwia jej samomanifestację.
Tosa Mitsuoki Honchō gahō taiden za Makoto Ueda Szukając podobieństwa do natury w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005
Tosa Mitsuoki Honchō gahō taiden za Makoto Ueda Szukając podobieństwa do natury w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005
piątek, 22 maja 2009
Dyscyplina duchowa
Yūshō nieustannie krytykuje współczesnych nauczycieli kaligrafii za kładzenie nacisku na tradycyjne reguły kosztem indywidualnego talentu. Yūshō uważa, że tacy nauczyciele zapomnieli o prostej prawdzie: Kaligrafia wyraża serce. W słynnym fragmencie swego traktatu mówi: „Charakter pisma prawdziwie odzwierciedla osobowość piszącego”. Człowiek bystry pracuje pędzlem pośpiesznie. Człowiek udający modnego kaligrafa tworzy marne dzieło, ponieważ jego pędzel jest kiepski. Dandys pisze znaki o artystycznym wyglądzie. Ktoś skrupulatny pisze w sposób dokładny i konserwatywny. Stąd wynika konkluzja: „To naturalne, że charakter pisma odzwierciedla osobowość piszącego, gdyż podąża drogą jego serca.” W tym miejscu kaligrafia zyskuje wartość dydaktyczną. Tylko ludzie o czystym sercu mogą stworzyć dobre dzieło kaligrafii. Yūshō zauważa: „Dawniej ludzie byli przede wszystkim uczciwi i dyskretni”. Nigdy nie przechwalali się swymi talentami – ani kaligraficznymi, ani innymi. Gdy modlili się,
czynili to szczerym sercem; dlatego w wielu przypadkach otrzymywali boską moc. W ostatnich czasach ludzie mają nieszczere serca i są leniwi w dążeniu do osiągnięcia artystycznych ideałów, a często chełpliwi”. Dyscyplina w sztuce kaligrafii jest w swoich podstawach duchowa i moralna. Sztuka kaligrafii staje się Drogą, to znaczy drogą doskonałości etycznej i religijnej. Nauki Yūshō skierowane do uczniów zaawansowanych kończą się nakłanianiem ich do studiowania Drogi Kaligrafii. Makoto Ueda Estetyczne walory linii (tłum. Beata Romanowicz) w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005
czynili to szczerym sercem; dlatego w wielu przypadkach otrzymywali boską moc. W ostatnich czasach ludzie mają nieszczere serca i są leniwi w dążeniu do osiągnięcia artystycznych ideałów, a często chełpliwi”. Dyscyplina w sztuce kaligrafii jest w swoich podstawach duchowa i moralna. Sztuka kaligrafii staje się Drogą, to znaczy drogą doskonałości etycznej i religijnej. Nauki Yūshō skierowane do uczniów zaawansowanych kończą się nakłanianiem ich do studiowania Drogi Kaligrafii. Makoto Ueda Estetyczne walory linii (tłum. Beata Romanowicz) w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005
środa, 20 maja 2009
Sztuka miłości weług Mishimy Yukio
Sztuka miłości w stylu amerykańskim polega na wyznaniu miłości, wysunięciu żądań i na posiadaniu. Energia miłosna nigdy nie jest tłumiona wewnątrz, lecz nieustannie promieniuje na zewnątrz. Jednak paradoksalnie napięcie miłosne słabnie, zaraz jak tylko miłość zostanie wyznana. W naszych czasach młodzi ludzie mają tak wiele okazji, żeby poznać zarówno miłość duchową, jak i cielesną, że trudno nawet o porównania z dawnymi czasami. Ale z drugiej strony, w skrytości ducha podejrzewają, że miłość duchowa umarła. Kiedy drzemiąca w sercu miłość nie natrafia na przeszkody i raz po raz powtarzany jest proces zdobywania obiektu i wygasania miłości, wtedy daje się zauważyć charakterystyczne dla naszych czasów zjawisko, jaki jest niezdolność do miłości oraz śmierć namiętności. Wydaje się, że właśnie to stanowi główną przyczynę cierpienia młodzieży, borykającej się ze sprzecznościami tkwiącymi w miłości duchowej.
Mishima Yukio Wprowadzenie do Hagakure (tłum. Beata Kubiak Ho-Chi; w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Przyznaję, że fragment mnie bardzo bawi i nawet nie chodzi o doszukiwanie się podtekstów, ale po prostu o jakieś przyzwyczajenie do przenoszenia tych zdań na slajdy w PowerPoincie. I jeszcze fragment obyczajowy:
Dawniej, przed wojną, młodzi ludzie łatwo odróżniali miłość duchową od fizycznego pożądania. Kiedy zostawali studentami, starsi koledzy zabierali ich do domów publicznych, gdzie uczyli się zaspokajać pragnienia cielesne. Natomiast kobiety, którą kochali, nie odważyliby się nawet dotknąć. Tym sposobem w nowoczesnej Japonii miłość padła ofiarą prostytucji, a jednocześnie podtrzymywana była jej stara, purytańska forma. Lecz jeśli chcemy, by istniała miłość duchowa, to trzeba w zamian coś poświęcić, gdyż mężczyzna musi zaspokoić swoje cielesne żądze. Bez tego nie będzie prawdziwej miłości. Na tym właśnie polega tragizm męskiej fizjologii.
(Gdy czytałem, złapałem się na myśli, że kultura japońska musiała być różna od naszej w zakresie etyki seksualnej. A potem sobie przypomniałem opowieść szkolnego polonisty, że dawniej u nas też tak bywało, przynajmniej jeśli chodzi o maturzystów. Tyle, że nie pamiętam, czy chodziło mu o czasy przed drugą, czy przed pierwszą wojną światową…)
Mishima Yukio Wprowadzenie do Hagakure (tłum. Beata Kubiak Ho-Chi; w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Przyznaję, że fragment mnie bardzo bawi i nawet nie chodzi o doszukiwanie się podtekstów, ale po prostu o jakieś przyzwyczajenie do przenoszenia tych zdań na slajdy w PowerPoincie. I jeszcze fragment obyczajowy:
Dawniej, przed wojną, młodzi ludzie łatwo odróżniali miłość duchową od fizycznego pożądania. Kiedy zostawali studentami, starsi koledzy zabierali ich do domów publicznych, gdzie uczyli się zaspokajać pragnienia cielesne. Natomiast kobiety, którą kochali, nie odważyliby się nawet dotknąć. Tym sposobem w nowoczesnej Japonii miłość padła ofiarą prostytucji, a jednocześnie podtrzymywana była jej stara, purytańska forma. Lecz jeśli chcemy, by istniała miłość duchowa, to trzeba w zamian coś poświęcić, gdyż mężczyzna musi zaspokoić swoje cielesne żądze. Bez tego nie będzie prawdziwej miłości. Na tym właśnie polega tragizm męskiej fizjologii.
(Gdy czytałem, złapałem się na myśli, że kultura japońska musiała być różna od naszej w zakresie etyki seksualnej. A potem sobie przypomniałem opowieść szkolnego polonisty, że dawniej u nas też tak bywało, przynajmniej jeśli chodzi o maturzystów. Tyle, że nie pamiętam, czy chodziło mu o czasy przed drugą, czy przed pierwszą wojną światową…)
poniedziałek, 18 maja 2009
Żyć w nieustannej świadomości, że jest się śmiertelnym
10-58
Pewien człowiek zapytał: „W mauzoleum mistrza (Sugawara-no Michizane) znajduje się wiersz: „jeśli twoje serce będzie podążać Drogą Prawdy, to nawet gdybyś się nie modlił, czyż bogowie cię nie ochronią?” Cóż to jest owa Droga Prawdy?
Na to odpowiedziano mu: „Najwyraźniej lubisz poezję, odpowiem ci więc wierszem:
„Wszytko wokół jest światem kłamstwa i tylko śmierć jest prawdą”. Żyć w nieustannej świadomości, że jest się śmiertelnym – oto Droga Prawdy”.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
--
To już ostatni ustęp z Hagakure, który cytuję. Przynajmniej związany z niedawną lekturą trzeciego tomu Estetyki japońskiej.
Pewien człowiek zapytał: „W mauzoleum mistrza (Sugawara-no Michizane) znajduje się wiersz: „jeśli twoje serce będzie podążać Drogą Prawdy, to nawet gdybyś się nie modlił, czyż bogowie cię nie ochronią?” Cóż to jest owa Droga Prawdy?
Na to odpowiedziano mu: „Najwyraźniej lubisz poezję, odpowiem ci więc wierszem:
„Wszytko wokół jest światem kłamstwa i tylko śmierć jest prawdą”. Żyć w nieustannej świadomości, że jest się śmiertelnym – oto Droga Prawdy”.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
--
To już ostatni ustęp z Hagakure, który cytuję. Przynajmniej związany z niedawną lekturą trzeciego tomu Estetyki japońskiej.
sobota, 16 maja 2009
Tchnienie życia
Przepływanie ducha – tchnienie życia oznacza stan, który osiąga malarz zasiadający do pracy, gdy uwalnia ducha, który wypełnia jego ciało. Gdy jego dusza jest zbyt mała, a duch niewystarczający, pociągnięcia jego pędzla będą karłowate, słabe i niesatysfakcjonujące. Pędzel musi być delikatny i męski pod wpływem smutku, surowy i mocny pod wpływem gniewu, łagodny i beztroski pod wpływem radości; najistotniejsze by malarz wybrał właściwe emocje. W pierwszym etapie powinien otworzyć się na spokój umysłu, oczyścić go ze stresu i podniecenia; powinien pozwolić przeniknąć duchowi przez członki ciała, z duszą przepełnioną niebem i ziemią; w takim stanie „poza myślą” może rozpocząć dzieło malowania. Tchnienie życia oznacza, że obraz boga, demona czy człowieka, bestii bądź ptaka na drzewie zawiera ducha tego obiektu i dlatego widz ma wrażenie, że naprawdę stoi przed realnym przedmiotem. Wojownik musi pokazać żołnierską chwałę, dama dworu swój elegancki wdzięk, mnich buddyjski winien pojawić się w swej świętej misji. Ptak musi mieć siłę, by szybować i śpiewać, bestia pokazać moc wyjąc i galopując. Sosna i cyprys muszą ukazać tajemniczą szlachetność, z jaką stawiają czoła śniegom i mrozom; smoka i tygrysa powinna cechować siła, z jaką sięgają ducha wiatru i chmur, poruszając nawet niebo i ziemię Wiosenne kwiat, gotowe by rozkwitnąć, zawierają aurę ciepła i odradzania się; letnie drzewa z ich chłodną zielenią mają potencjał wzrastającej siły; usychające jesienne trawy prezentują szorstki obraz spustoszenia; a zimowe kwiaty, ze śniegiem i szronem – koloryt przetrzymujący srogość chłodu. Główne prawidła rządzące sztuką opierają się na skutecznym wyczuciu ducha każdego z obiektów. Szczególnie istotny jest przykład malowania ludzi i scen rodzajowych. Dopóki obraz nie przekaże ducha przedmiotu, nie będzie miał w sobie boskiego pierwiastka, a co za tym idzie będzie jak świątynia, w której nie ma boga. Żaden pospolity artysta nie może tchnąć ducha w swoją pracę; lecz jeśli uczeń nie będzie się starał pracować, mając nieustannie w pamięci ten cel – jak zdoła nadać ostateczny wyraz swojej sztuce? Jest to prawda dotycząca wszystkich obrazów. Nie byłoby sensu rozprawiać o prawidłach malarskich, jeśli malowidło byłoby jedynie kopiowaniem kształtów. Ostatecznym celem malarstwa jest przedstawienie ducha przedmiotu. W dziele każdego typu, czy będzie to obrazek z życia ludzi, ptak, bestia, owad czy ryba, duch żywego obiektu może być reprezentowany poprzez ukazanie oczu na obrazie. Niezależnie od szlachetnego wykończenia bądź kształtnej figury, portret będzie pozbawiony żywego ducha, jeśli oczy będą martwe.
Tosa Mitsuoki Honchō gahō taiden za Makoto Ueda Szukając podobieństwa do natury (tłum. ) w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005
Nie komentuję, a jedynie na zamieszczam z ukłonami dla Hoko i przekonaniem, że może ten fragment jakoś uzupełnić i skomentować notkę Hoko o Hokusaim.
Tosa Mitsuoki Honchō gahō taiden za Makoto Ueda Szukając podobieństwa do natury (tłum. ) w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005
Nie komentuję, a jedynie na zamieszczam z ukłonami dla Hoko i przekonaniem, że może ten fragment jakoś uzupełnić i skomentować notkę Hoko o Hokusaim.
czwartek, 14 maja 2009
Gotowość
1-63 (fragment)
Pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt lat temu samuraj każdego ranka brał kąpiel, golił przód głowy, wcierał pachnidło we włosy, obcinał paznokcie rąk i nóg, ścierał pumeksem i wygładzał skórę stóp, starannie doprowadzał się do porządku, a już zwłaszcza zbroję i ekwipunek chronił przed rdzewieniem, odkurzał i pozostawiał lśniący i gotowy do użytku. Skrupulatne dbanie o wygląd zewnętrzny może nasuwać myśl o próżności, ale nie chodzi tu o samą prezencję. W każdej chwili masz być gotowy na śmierć, ale jeśli zostaniesz zabity w stanie ogólnego zaniedbania, będzie to dowód braku wcześniejszego przygotowania duchowego. Wróg odniesie się do ciebie z pogardą i wstrętem. Dlatego starzy i młodzi powinni dbać o siebie. Może się to wydać żmudne i czasochłonne, ale to też jest obowiązek wojownika.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt lat temu samuraj każdego ranka brał kąpiel, golił przód głowy, wcierał pachnidło we włosy, obcinał paznokcie rąk i nóg, ścierał pumeksem i wygładzał skórę stóp, starannie doprowadzał się do porządku, a już zwłaszcza zbroję i ekwipunek chronił przed rdzewieniem, odkurzał i pozostawiał lśniący i gotowy do użytku. Skrupulatne dbanie o wygląd zewnętrzny może nasuwać myśl o próżności, ale nie chodzi tu o samą prezencję. W każdej chwili masz być gotowy na śmierć, ale jeśli zostaniesz zabity w stanie ogólnego zaniedbania, będzie to dowód braku wcześniejszego przygotowania duchowego. Wróg odniesie się do ciebie z pogardą i wstrętem. Dlatego starzy i młodzi powinni dbać o siebie. Może się to wydać żmudne i czasochłonne, ale to też jest obowiązek wojownika.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
wtorek, 12 maja 2009
Ponad sprawiedliwością
1-44
Nienawidzić niesprawiedliwości i głosić sprawiedliwość – to trudne zadanie. Jednak jeśli uznamy głoszenie sprawiedliwości za najwyższą wartość i tylko do niej będziemy dążyć, to popełnimy wiele błędów. Droga jest czymś wyższym niż sprawiedliwość. Dostrzeżenie tej prawdy nie przychodzi nam łatwo. To najwyższa mądrość. Z tej wyżyny oglądana sprawiedliwość i podobne jej rzeczy to drobiazgi. Jeśli ktoś sam do tego nie doszedł, nie może wiedzieć. Jednak, choćbyśmy nawet sami nie odkryli tej prawdy, jest sposób, aby wejść na właściwą drogę. Można się poradzić innych. Nawet jeśli nie dotarło się samemu do Drogi, można z boku śledzić postępowanie innych ludzi. W grze go mówi się, że spojrzenie z boku to spojrzenie ośmiorga oczu. Również jeśli chodzi o nieustanne sprawdzanie właściwej wiedzy, to najlepsze są narady z innymi. Wysłuchiwanie i zapamiętywanie czyichś słów, czytanie i przyswajanie sobie ksiąg – to wszystko jest po to, żeby odrzucić własne osądy i dotrzeć do mądrości ludzi z dawnych epok.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Nienawidzić niesprawiedliwości i głosić sprawiedliwość – to trudne zadanie. Jednak jeśli uznamy głoszenie sprawiedliwości za najwyższą wartość i tylko do niej będziemy dążyć, to popełnimy wiele błędów. Droga jest czymś wyższym niż sprawiedliwość. Dostrzeżenie tej prawdy nie przychodzi nam łatwo. To najwyższa mądrość. Z tej wyżyny oglądana sprawiedliwość i podobne jej rzeczy to drobiazgi. Jeśli ktoś sam do tego nie doszedł, nie może wiedzieć. Jednak, choćbyśmy nawet sami nie odkryli tej prawdy, jest sposób, aby wejść na właściwą drogę. Można się poradzić innych. Nawet jeśli nie dotarło się samemu do Drogi, można z boku śledzić postępowanie innych ludzi. W grze go mówi się, że spojrzenie z boku to spojrzenie ośmiorga oczu. Również jeśli chodzi o nieustanne sprawdzanie właściwej wiedzy, to najlepsze są narady z innymi. Wysłuchiwanie i zapamiętywanie czyichś słów, czytanie i przyswajanie sobie ksiąg – to wszystko jest po to, żeby odrzucić własne osądy i dotrzeć do mądrości ludzi z dawnych epok.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
środa, 6 maja 2009
Na wyższym poziomie
1-45
Pewien szermierz, gdy się zestarzał, powiedział: „Przez całe życie uczymy się, przechodząc kolejne etapy. Na samym dole uczymy się, ale nic z tego nie wychodzi. Myślimy, że jesteśmy do niczego. Inni też są tego zdania. Na tym etapie nie ma z nas pożytku. Na poziomie średnim też jeszcze jesteśmy nieużyteczni, ale dostrzegamy własne braki, widzimy też braki innych. Na wyższym poziomie możemy być dumni ze swych uczynków, cieszymy się, gdy inni nas chwalą, widzimy też ludzkie ułomności. I jeszcze wyżej, na kolejnym poziomie, nie zdradzamy się ze swoją wiedzą. Ludzie widzą nasze mistrzostwo. Zazwyczaj jest to kres naszej drogi. A gdy uda się nam wejść jeszcze wyżej, jest tam poziom, gdzie Droga się urywa. Jeśli zapuścimy się w Drogę dostatecznie głęboko, w końcu dostrzeżemy rzeczy nieskończone i nie myślimy już, że doszliśmy do kresu. Dobrze już znamy własne niedostatki, nie uważamy naszego życia za zrealizowane w pełni, nie ma w nas ani pychy, ani przesadnej skromności”. Mistrz Ygyau powiedział kiedyś: „Nie znam drogi do przezwyciężania innych, lecz poznałem drogę do zwycięstwa nad sobą. Skoro staliśmy się lepsi niż wczoraj, od jutra zacznijmy się doskonalić; przez całe życie, dzień po dniu, trzeba dążyć do perfekcji. To też nie kończy się nigdy”.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Pewien szermierz, gdy się zestarzał, powiedział: „Przez całe życie uczymy się, przechodząc kolejne etapy. Na samym dole uczymy się, ale nic z tego nie wychodzi. Myślimy, że jesteśmy do niczego. Inni też są tego zdania. Na tym etapie nie ma z nas pożytku. Na poziomie średnim też jeszcze jesteśmy nieużyteczni, ale dostrzegamy własne braki, widzimy też braki innych. Na wyższym poziomie możemy być dumni ze swych uczynków, cieszymy się, gdy inni nas chwalą, widzimy też ludzkie ułomności. I jeszcze wyżej, na kolejnym poziomie, nie zdradzamy się ze swoją wiedzą. Ludzie widzą nasze mistrzostwo. Zazwyczaj jest to kres naszej drogi. A gdy uda się nam wejść jeszcze wyżej, jest tam poziom, gdzie Droga się urywa. Jeśli zapuścimy się w Drogę dostatecznie głęboko, w końcu dostrzeżemy rzeczy nieskończone i nie myślimy już, że doszliśmy do kresu. Dobrze już znamy własne niedostatki, nie uważamy naszego życia za zrealizowane w pełni, nie ma w nas ani pychy, ani przesadnej skromności”. Mistrz Ygyau powiedział kiedyś: „Nie znam drogi do przezwyciężania innych, lecz poznałem drogę do zwycięstwa nad sobą. Skoro staliśmy się lepsi niż wczoraj, od jutra zacznijmy się doskonalić; przez całe życie, dzień po dniu, trzeba dążyć do perfekcji. To też nie kończy się nigdy”.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
środa, 29 kwietnia 2009
Ważne jest, abyśmy oceniali innych
1-14
Ważne jest, abyśmy oceniali innych i poprawiali ich błędy – jest to wielkie dobrodziejstwo i podstawowa sprawa we właściwym wypełnianiu służby. Właściwe ocenianie innych ludzi jest bardzo trudnym problemem. Rozróżnianie w ludzkich czynach zła i dobra jest łatwe. Łatwe jest również ich osądzanie. Zazwyczaj uważa się, że mówienie ludziom rzeczy niemiłych i nieprzyjemnych wynika z naszej dla nich życzliwości, a jeśli te uwagi nie zostaną przyjęte, to trudno. Tymczasem postępowanie takie nie przynosi żadnego pożytku. To nic innego niż obmowa czy narażanie ludzi na wstyd. Robimy to jedynie dla własnej satysfakcji. Aby oceniać innych, trzeba przede wszystkim wnikliwie zbadać, czy zechcą przyjąć naszą ocenę; wczuć się w ich duszę, postarać się, aby zaufali naszym słowom. Zbliżmy się do nich od właściwej strony, starannie rozważywszy sposób mówienia. W zależności od momentu i sytuacji może to być list, albo dobrą okazją jest spotkanie pożegnalne. Wyznaj własne błędy lub też – nie mówiąc o nich – pozwól drugiemu człowiekowi je odczuć, ale najpierw wychwalaj jego zalety i staraj się, by nabrał pewności siebie. Właściwa ocena jest jak woda dla spragnionego, który skłonny będzie poprawić swoje błędy To bardzo trudne zadanie. Jeśli czyjeś wady istnieją od dawna, nie da się ich naprawić. Sam tego doświadczyłem.
Jeśli zdołasz wczuć się w duszę towarzyszy, poprawisz ich uchybienia, jeśli wspólnie i jednomyślnie będziecie służyć panu, to będzie to w owej służbie największą zasługą. Natomiast upokarzanie innych nigdy nie doprowadzi do poprawy.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Ważne jest, abyśmy oceniali innych i poprawiali ich błędy – jest to wielkie dobrodziejstwo i podstawowa sprawa we właściwym wypełnianiu służby. Właściwe ocenianie innych ludzi jest bardzo trudnym problemem. Rozróżnianie w ludzkich czynach zła i dobra jest łatwe. Łatwe jest również ich osądzanie. Zazwyczaj uważa się, że mówienie ludziom rzeczy niemiłych i nieprzyjemnych wynika z naszej dla nich życzliwości, a jeśli te uwagi nie zostaną przyjęte, to trudno. Tymczasem postępowanie takie nie przynosi żadnego pożytku. To nic innego niż obmowa czy narażanie ludzi na wstyd. Robimy to jedynie dla własnej satysfakcji. Aby oceniać innych, trzeba przede wszystkim wnikliwie zbadać, czy zechcą przyjąć naszą ocenę; wczuć się w ich duszę, postarać się, aby zaufali naszym słowom. Zbliżmy się do nich od właściwej strony, starannie rozważywszy sposób mówienia. W zależności od momentu i sytuacji może to być list, albo dobrą okazją jest spotkanie pożegnalne. Wyznaj własne błędy lub też – nie mówiąc o nich – pozwól drugiemu człowiekowi je odczuć, ale najpierw wychwalaj jego zalety i staraj się, by nabrał pewności siebie. Właściwa ocena jest jak woda dla spragnionego, który skłonny będzie poprawić swoje błędy To bardzo trudne zadanie. Jeśli czyjeś wady istnieją od dawna, nie da się ich naprawić. Sam tego doświadczyłem.
Jeśli zdołasz wczuć się w duszę towarzyszy, poprawisz ich uchybienia, jeśli wspólnie i jednomyślnie będziecie służyć panu, to będzie to w owej służbie największą zasługą. Natomiast upokarzanie innych nigdy nie doprowadzi do poprawy.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
niedziela, 26 kwietnia 2009
Imponujący chwyt
W rezydencji Hideyoshi’ego panowie książęta zajmowali się kiedyś układaniem kwiatów.
Również przed panem Naoshige postawiono naczynie i przybory do ikebany. Ponieważ nigdy dotąd tego nie robił, nie miał o niczym pojęcia. Ujął kwiaty w obie ręce, zebrał w pęk, wyrwał końce łodyg i energicznie wstawił je do naczynia. Kiedy Hideyoshi oglądał kompozycję, powiedział: „Kwiaty są źle ułożone, ale sam chwyt był imponujący”.
Yamamoto Jōchō Hagakure (3-7, Ukryte wśród liści -- fragmenty) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
--
Hagakurę będę cytował, ale nad tym fragmentem nie unosi się zapach żyłki pedagogicznej, więc niech będzie na niedzielę.
Również przed panem Naoshige postawiono naczynie i przybory do ikebany. Ponieważ nigdy dotąd tego nie robił, nie miał o niczym pojęcia. Ujął kwiaty w obie ręce, zebrał w pęk, wyrwał końce łodyg i energicznie wstawił je do naczynia. Kiedy Hideyoshi oglądał kompozycję, powiedział: „Kwiaty są źle ułożone, ale sam chwyt był imponujący”.
Yamamoto Jōchō Hagakure (3-7, Ukryte wśród liści -- fragmenty) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
--
Hagakurę będę cytował, ale nad tym fragmentem nie unosi się zapach żyłki pedagogicznej, więc niech będzie na niedzielę.
środa, 22 kwietnia 2009
Chwała staroświeckiego kawaya
Ilekroć w którejś ze świątyń Kioto lub Nary wskazują mi drogę do staroświeckiego wychodka kawaya, słabo oświetlonego i, co ważne, utrzymanego w nienagannej czystości, odczuwam głęboką wdzięczność dla dobrodziejstw japońskiej architektury. Pokój dzienny chanoma również ma swoje uroki, ale japoński wychodek został wprost stworzony z myślą o zapewnieniu duchowego odprężenia. Jest zawsze oddalony od głównego budynku, z którym łączy go przykryty oddzielnym zadaszeniem pieszy ciąg. Stoi zwykle w zadrzewionym kącie ogrodu, dokąd dolatuje świeży zapach liści i mchu. Nie da się wprost opisać uczucia, jakie nam towarzyszy, kiedy przykucnięci w półmroku, patrzymy na ogród lub pogrążamy się w zadumie, co jakiś czas od strony shoji płyną refleksy białego światła. Mistrz Soseki traktował poranne wędrówki do toalety jako jedną ze swoich przyjemności i podobno nazywał je „fizjologiczną rozkoszą”, I doprawdy nie ma chyba drugiego takiego miejsca, które dostarcza tyle przyjemności jak japońska ubikacja. Otoczeni tchnącymi spokojem deskami ścian i drewnem o ładnie postarzałej fakturze, możemy podziwiać barwę nieba i zielone liście
drzew.
Muszą wszakże, jak wspomniałem, być bezwzględnie spełnione pewne warunki: odpowiedni stopień półmroku, absolutna czystość i cisza tak głęboka, żeby dało się słyszeć brzęczenie komara. Lubię stamtąd słuchać odgłosu miękko padających kropel deszczu. Dotyczy to zwłaszcza przybytków w regionie Kanto, tam gdzie mają one jeszcze dodatkowo małe, podłużne otwory, wykrojone na poziomie podłogi. Pozwalają one wsłuchiwać się w dźwięk kropel, które spadają z okapu albo liści obmywają podstawę kamiennych latarni, zwilżają mech porastający kamienny chodnik w ogrodzie i wsiąkają
na koniec w ziemię. Doprawy wychodek to wymarzone miejsce do słuchania brzęczenia owadów i śpiewu ptaków; świetnie się też nadaje do podziwiania poświaty księżyca albo smakowania mono-no aware o każdej porze roku. To tu, jak przypuszczam, pokolenia poetów haiku znajdowały niezliczone tematy do swoich wierszy. Nie popełnimy błędu, jeśli pośród licznych wytworów japońskiej architektury uznamy kawaya za najlepszy wyraz furyu. Nasi przodkowie, którzy uwielbiali zamieniać w poezję wszystko, co ich otaczało, przekształcili miejsce najbardziej, zdawałoby się, nieczyste w domu w miejsce niedoścignionej elegancji, które dzięki bezpośredniej
bliskości przyrody przenosi nas w świat miłych skojarzeń związanych z kontemplowaniem piękna przyrody ka-cho-fu-getsu.
Tanizaki Junichiro Pochwała cienia, tłum. Henryk Lipszyc (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
(Nie notuję dla piękna japońskiego wychodka – nigdy nie korzystałem, postawa kuczna dla Polaka oczywistą nie jest, ale czy w naszym kręgu kulturowym, ktoś by coś takiego napisał?
(No tak, ktoś by napisał, ale uchodziłoby to za formę prowokacji. A esej Tanizaki Junichiro na prowokację mi nie wygląda.))
drzew.
Muszą wszakże, jak wspomniałem, być bezwzględnie spełnione pewne warunki: odpowiedni stopień półmroku, absolutna czystość i cisza tak głęboka, żeby dało się słyszeć brzęczenie komara. Lubię stamtąd słuchać odgłosu miękko padających kropel deszczu. Dotyczy to zwłaszcza przybytków w regionie Kanto, tam gdzie mają one jeszcze dodatkowo małe, podłużne otwory, wykrojone na poziomie podłogi. Pozwalają one wsłuchiwać się w dźwięk kropel, które spadają z okapu albo liści obmywają podstawę kamiennych latarni, zwilżają mech porastający kamienny chodnik w ogrodzie i wsiąkają
na koniec w ziemię. Doprawy wychodek to wymarzone miejsce do słuchania brzęczenia owadów i śpiewu ptaków; świetnie się też nadaje do podziwiania poświaty księżyca albo smakowania mono-no aware o każdej porze roku. To tu, jak przypuszczam, pokolenia poetów haiku znajdowały niezliczone tematy do swoich wierszy. Nie popełnimy błędu, jeśli pośród licznych wytworów japońskiej architektury uznamy kawaya za najlepszy wyraz furyu. Nasi przodkowie, którzy uwielbiali zamieniać w poezję wszystko, co ich otaczało, przekształcili miejsce najbardziej, zdawałoby się, nieczyste w domu w miejsce niedoścignionej elegancji, które dzięki bezpośredniej
bliskości przyrody przenosi nas w świat miłych skojarzeń związanych z kontemplowaniem piękna przyrody ka-cho-fu-getsu.
Tanizaki Junichiro Pochwała cienia, tłum. Henryk Lipszyc (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
(Nie notuję dla piękna japońskiego wychodka – nigdy nie korzystałem, postawa kuczna dla Polaka oczywistą nie jest, ale czy w naszym kręgu kulturowym, ktoś by coś takiego napisał?
(No tak, ktoś by napisał, ale uchodziłoby to za formę prowokacji. A esej Tanizaki Junichiro na prowokację mi nie wygląda.))
wtorek, 14 kwietnia 2009
Iki na wiosnę
Istota zalotnosci polega na tym, że zmniejszając na ile to tylko mozliwe odległość dbamy, aby nigdy nie zeszła poniżej krytycznej granicy. Zalotność jako możliwość ma z natury charakter dynamiczny. Achilles może "swoim płynnym, długim krokiem" zbliżać się bez końca do żółwia. Nie wolno mu wszakże zapomnieć, że realizuje paradoks Zenona. Bo też o zalotności w jej doskonałej postaci możemy mówić jedynie wówczas, gdy relacyjna i dynamiczna możliwość istniejąca między przedstawicielami dwóch płci ulega absolutyzacji w postaci możliwości. Tylko ci, co jak włóczęga, który nie ustaje w wędrówce po "bezkresnej skończoności", jak złoczyńca, który znajduje radość w "złej nieskończoności", albo jak Achilles, który nigdy nie ustanie w swojej "niekończącej się pogoni" -- wiedzą, czym jest prawdziwa zalotność.
Kuki Shuzo Struktura iki (tłum. Henryk Lipszyc) w Estetyka japońska, t. 3 (red. Krystyna Wilkoszewska), Universitas, Kraków 2005
Kuki Shuzo Struktura iki (tłum. Henryk Lipszyc) w Estetyka japońska, t. 3 (red. Krystyna Wilkoszewska), Universitas, Kraków 2005
piątek, 10 kwietnia 2009
Wiśnie
Trzeci miesiąc dawnej wiosny, odpowiadający obecnemu kwietniowi, jest miesiącem kwitnienia wiśni, królowej kwietnych drzew w Japonii. Kwiecie to oznacza się miękkością i bujnością, kontrastującymi żywo z surową prostotą kwiatu śliwy. Drzewo to kwitnie świeżo, z wigorem, bezlistnie w krajobrazie gołym i nieraz jeszcze zaśnieżonym; wiśnia, z bogactwem swego kwiecia, akcentowanym nieraz przez młode, czerwonawe listki, wyjątkowo ładnie odcina się na tle zieleni pączkującej wiosny. Jednak wspaniałość rozkwitłej wiśni jest krótkotrwała w porównaniu z nie tak przemijającą urodą śliwy, trwającą przez cały miesiąc. Kwiecie wiśni trzeba oglądać tylko przez kilka pierwszych dni, i jeśli panuje wówczas niepogoda, cały urok widowiska przepada. Co bardziej zapaleni miłośnicy kwitnącej wiśni twierdzą, że właśnie ta krótkotrwałość widoku jeszcze podnosi jego wartość.
Josiah Conder Kwiaty Japonii (tłum. Ireneusz Kania), Universitas 2007
O kwitnieniu najpierw dowiedziałem się z bloga Tokyo Snap Photo, potem doniósł też fotograficznie Andrzej (ukłony!).
---
Życzę Wszystkim Czytelnikom (ze szczególnym uwzględnieniem zeena, który przesłał mi już dwa razy swoje życzenia) zdrowych i pogodnych dni, oraz radosnego przeżywania tego świątecznego czasu.
Josiah Conder Kwiaty Japonii (tłum. Ireneusz Kania), Universitas 2007
O kwitnieniu najpierw dowiedziałem się z bloga Tokyo Snap Photo, potem doniósł też fotograficznie Andrzej (ukłony!).
---
Życzę Wszystkim Czytelnikom (ze szczególnym uwzględnieniem zeena, który przesłał mi już dwa razy swoje życzenia) zdrowych i pogodnych dni, oraz radosnego przeżywania tego świątecznego czasu.
sobota, 4 kwietnia 2009
Wciągnąć do rejestru
W sentencji wyroku powiedziano: „W Japonii jest takie stare powiedzenie, że nie może pod jednym niebem żyć mężczyzna wraz z zabójcą ojca, matki, pana lub starszego brata. Jeżeli mężczyzna chce zabić takiego mordercę, musi najpierw zawiadomić o tym Hyojosho i określić, musi to w ciągu ilu dni i miesięcy spodziewa się swój zamiar wykonać, musi to być bowiem wciągnięte do rejestru urzędu. Jeżeli zabije mordercę bez takiego uprzedzenia, sam będzie traktowany jak zwykły morderca”.
Jolanta Tubielowicz Historia Japonii, Ossolineum 1984
---
Dodam, że chodzi o słynną sprawę 47 roninów, mścicieli Asano Naganoriego, którzy zabili Kirę Yoshinakę. Sprawa nie była prosta – czyn roninów raczej uchodził za etycznie właściwy (samuraj powinien pomścić swego pana), ale jednak był szkodliwy dla porządku publicznego. I to rozdwojenie w cytowanej sentencji widać.
Jolanta Tubielowicz Historia Japonii, Ossolineum 1984
---
Dodam, że chodzi o słynną sprawę 47 roninów, mścicieli Asano Naganoriego, którzy zabili Kirę Yoshinakę. Sprawa nie była prosta – czyn roninów raczej uchodził za etycznie właściwy (samuraj powinien pomścić swego pana), ale jednak był szkodliwy dla porządku publicznego. I to rozdwojenie w cytowanej sentencji widać.
wtorek, 31 marca 2009
Na zachodzie bez zmian
Począwszy od schyłku osiemnastego wieku, zachodnia cywilizacja zatraciła poczucie piękna; stwierdzić, że piękno jest istotą sztuki oznacza jedynie wygłosić frazes. Istotnie, „piękne” wyszło z mody, co zasadniczo stanowi odbicie homocentrycznej orientacji dominującej w kulturze zachodniej.
Ken-Ichi Sasaki Miasto i natura. Życie estetyczne w antymiejskiej kulturze Japonii (tłum. Maria Popczyk) w Estetyka japońska (antologia), t. I, Universitas 2008
(Ja już nawet nie mam sił komentować.)
Ken-Ichi Sasaki Miasto i natura. Życie estetyczne w antymiejskiej kulturze Japonii (tłum. Maria Popczyk) w Estetyka japońska (antologia), t. I, Universitas 2008
(Ja już nawet nie mam sił komentować.)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
