Yūshō nieustannie krytykuje współczesnych nauczycieli kaligrafii za kładzenie nacisku na tradycyjne reguły kosztem indywidualnego talentu. Yūshō uważa, że tacy nauczyciele zapomnieli o prostej prawdzie: Kaligrafia wyraża serce. W słynnym fragmencie swego traktatu mówi: „Charakter pisma prawdziwie odzwierciedla osobowość piszącego”. Człowiek bystry pracuje pędzlem pośpiesznie. Człowiek udający modnego kaligrafa tworzy marne dzieło, ponieważ jego pędzel jest kiepski. Dandys pisze znaki o artystycznym wyglądzie. Ktoś skrupulatny pisze w sposób dokładny i konserwatywny. Stąd wynika konkluzja: „To naturalne, że charakter pisma odzwierciedla osobowość piszącego, gdyż podąża drogą jego serca.” W tym miejscu kaligrafia zyskuje wartość dydaktyczną. Tylko ludzie o czystym sercu mogą stworzyć dobre dzieło kaligrafii. Yūshō zauważa: „Dawniej ludzie byli przede wszystkim uczciwi i dyskretni”. Nigdy nie przechwalali się swymi talentami – ani kaligraficznymi, ani innymi. Gdy modlili się,
czynili to szczerym sercem; dlatego w wielu przypadkach otrzymywali boską moc. W ostatnich czasach ludzie mają nieszczere serca i są leniwi w dążeniu do osiągnięcia artystycznych ideałów, a często chełpliwi”. Dyscyplina w sztuce kaligrafii jest w swoich podstawach duchowa i moralna. Sztuka kaligrafii staje się Drogą, to znaczy drogą doskonałości etycznej i religijnej. Nauki Yūshō skierowane do uczniów zaawansowanych kończą się nakłanianiem ich do studiowania Drogi Kaligrafii. Makoto Ueda Estetyczne walory linii (tłum. Beata Romanowicz) w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005
piątek, 22 maja 2009
środa, 20 maja 2009
Sztuka miłości weług Mishimy Yukio
Sztuka miłości w stylu amerykańskim polega na wyznaniu miłości, wysunięciu żądań i na posiadaniu. Energia miłosna nigdy nie jest tłumiona wewnątrz, lecz nieustannie promieniuje na zewnątrz. Jednak paradoksalnie napięcie miłosne słabnie, zaraz jak tylko miłość zostanie wyznana. W naszych czasach młodzi ludzie mają tak wiele okazji, żeby poznać zarówno miłość duchową, jak i cielesną, że trudno nawet o porównania z dawnymi czasami. Ale z drugiej strony, w skrytości ducha podejrzewają, że miłość duchowa umarła. Kiedy drzemiąca w sercu miłość nie natrafia na przeszkody i raz po raz powtarzany jest proces zdobywania obiektu i wygasania miłości, wtedy daje się zauważyć charakterystyczne dla naszych czasów zjawisko, jaki jest niezdolność do miłości oraz śmierć namiętności. Wydaje się, że właśnie to stanowi główną przyczynę cierpienia młodzieży, borykającej się ze sprzecznościami tkwiącymi w miłości duchowej.
Mishima Yukio Wprowadzenie do Hagakure (tłum. Beata Kubiak Ho-Chi; w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Przyznaję, że fragment mnie bardzo bawi i nawet nie chodzi o doszukiwanie się podtekstów, ale po prostu o jakieś przyzwyczajenie do przenoszenia tych zdań na slajdy w PowerPoincie. I jeszcze fragment obyczajowy:
Dawniej, przed wojną, młodzi ludzie łatwo odróżniali miłość duchową od fizycznego pożądania. Kiedy zostawali studentami, starsi koledzy zabierali ich do domów publicznych, gdzie uczyli się zaspokajać pragnienia cielesne. Natomiast kobiety, którą kochali, nie odważyliby się nawet dotknąć. Tym sposobem w nowoczesnej Japonii miłość padła ofiarą prostytucji, a jednocześnie podtrzymywana była jej stara, purytańska forma. Lecz jeśli chcemy, by istniała miłość duchowa, to trzeba w zamian coś poświęcić, gdyż mężczyzna musi zaspokoić swoje cielesne żądze. Bez tego nie będzie prawdziwej miłości. Na tym właśnie polega tragizm męskiej fizjologii.
(Gdy czytałem, złapałem się na myśli, że kultura japońska musiała być różna od naszej w zakresie etyki seksualnej. A potem sobie przypomniałem opowieść szkolnego polonisty, że dawniej u nas też tak bywało, przynajmniej jeśli chodzi o maturzystów. Tyle, że nie pamiętam, czy chodziło mu o czasy przed drugą, czy przed pierwszą wojną światową…)
Mishima Yukio Wprowadzenie do Hagakure (tłum. Beata Kubiak Ho-Chi; w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Przyznaję, że fragment mnie bardzo bawi i nawet nie chodzi o doszukiwanie się podtekstów, ale po prostu o jakieś przyzwyczajenie do przenoszenia tych zdań na slajdy w PowerPoincie. I jeszcze fragment obyczajowy:
Dawniej, przed wojną, młodzi ludzie łatwo odróżniali miłość duchową od fizycznego pożądania. Kiedy zostawali studentami, starsi koledzy zabierali ich do domów publicznych, gdzie uczyli się zaspokajać pragnienia cielesne. Natomiast kobiety, którą kochali, nie odważyliby się nawet dotknąć. Tym sposobem w nowoczesnej Japonii miłość padła ofiarą prostytucji, a jednocześnie podtrzymywana była jej stara, purytańska forma. Lecz jeśli chcemy, by istniała miłość duchowa, to trzeba w zamian coś poświęcić, gdyż mężczyzna musi zaspokoić swoje cielesne żądze. Bez tego nie będzie prawdziwej miłości. Na tym właśnie polega tragizm męskiej fizjologii.
(Gdy czytałem, złapałem się na myśli, że kultura japońska musiała być różna od naszej w zakresie etyki seksualnej. A potem sobie przypomniałem opowieść szkolnego polonisty, że dawniej u nas też tak bywało, przynajmniej jeśli chodzi o maturzystów. Tyle, że nie pamiętam, czy chodziło mu o czasy przed drugą, czy przed pierwszą wojną światową…)
poniedziałek, 18 maja 2009
Żyć w nieustannej świadomości, że jest się śmiertelnym
10-58
Pewien człowiek zapytał: „W mauzoleum mistrza (Sugawara-no Michizane) znajduje się wiersz: „jeśli twoje serce będzie podążać Drogą Prawdy, to nawet gdybyś się nie modlił, czyż bogowie cię nie ochronią?” Cóż to jest owa Droga Prawdy?
Na to odpowiedziano mu: „Najwyraźniej lubisz poezję, odpowiem ci więc wierszem:
„Wszytko wokół jest światem kłamstwa i tylko śmierć jest prawdą”. Żyć w nieustannej świadomości, że jest się śmiertelnym – oto Droga Prawdy”.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
--
To już ostatni ustęp z Hagakure, który cytuję. Przynajmniej związany z niedawną lekturą trzeciego tomu Estetyki japońskiej.
Pewien człowiek zapytał: „W mauzoleum mistrza (Sugawara-no Michizane) znajduje się wiersz: „jeśli twoje serce będzie podążać Drogą Prawdy, to nawet gdybyś się nie modlił, czyż bogowie cię nie ochronią?” Cóż to jest owa Droga Prawdy?
Na to odpowiedziano mu: „Najwyraźniej lubisz poezję, odpowiem ci więc wierszem:
„Wszytko wokół jest światem kłamstwa i tylko śmierć jest prawdą”. Żyć w nieustannej świadomości, że jest się śmiertelnym – oto Droga Prawdy”.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
--
To już ostatni ustęp z Hagakure, który cytuję. Przynajmniej związany z niedawną lekturą trzeciego tomu Estetyki japońskiej.
niedziela, 17 maja 2009
Raport wyborczy
"Lokalnie" kampania wyborcza do PE jest burzliwa, jak widać na zdjęciu poniżej:

To nie jest aktualne zdjęcie -- pochodzi ono z czwartku, gdy tablicę wyborczą ustawiono. Od tego czasu sytuacja się zmieniła -- mianowicie ściągnięto widoczną reklamę kredytów gotówkowych.
---
(Ten obrazek może zwodzić Czytelników, informuję więc, że widziałem na własne jednego kandydata na europosła prowadzącego kampanię -- byłego premiera Jerzego Buzka. Zresztą pomocników i ochroniarzy miał wtedy więcej niż zainteresowanych wyborców obok siebie. Widziałem też plakat, na pół zwinięty innego kandydata, oraz plakat informujący, że innego dnia inna partia rozpoczynała kampanię, w osobie własnych szefów. I to właściwie tyle relacji z aktywności partii w kampanii wyborczej...)
To nie jest aktualne zdjęcie -- pochodzi ono z czwartku, gdy tablicę wyborczą ustawiono. Od tego czasu sytuacja się zmieniła -- mianowicie ściągnięto widoczną reklamę kredytów gotówkowych.
---
(Ten obrazek może zwodzić Czytelników, informuję więc, że widziałem na własne jednego kandydata na europosła prowadzącego kampanię -- byłego premiera Jerzego Buzka. Zresztą pomocników i ochroniarzy miał wtedy więcej niż zainteresowanych wyborców obok siebie. Widziałem też plakat, na pół zwinięty innego kandydata, oraz plakat informujący, że innego dnia inna partia rozpoczynała kampanię, w osobie własnych szefów. I to właściwie tyle relacji z aktywności partii w kampanii wyborczej...)
sobota, 16 maja 2009
Tchnienie życia
Przepływanie ducha – tchnienie życia oznacza stan, który osiąga malarz zasiadający do pracy, gdy uwalnia ducha, który wypełnia jego ciało. Gdy jego dusza jest zbyt mała, a duch niewystarczający, pociągnięcia jego pędzla będą karłowate, słabe i niesatysfakcjonujące. Pędzel musi być delikatny i męski pod wpływem smutku, surowy i mocny pod wpływem gniewu, łagodny i beztroski pod wpływem radości; najistotniejsze by malarz wybrał właściwe emocje. W pierwszym etapie powinien otworzyć się na spokój umysłu, oczyścić go ze stresu i podniecenia; powinien pozwolić przeniknąć duchowi przez członki ciała, z duszą przepełnioną niebem i ziemią; w takim stanie „poza myślą” może rozpocząć dzieło malowania. Tchnienie życia oznacza, że obraz boga, demona czy człowieka, bestii bądź ptaka na drzewie zawiera ducha tego obiektu i dlatego widz ma wrażenie, że naprawdę stoi przed realnym przedmiotem. Wojownik musi pokazać żołnierską chwałę, dama dworu swój elegancki wdzięk, mnich buddyjski winien pojawić się w swej świętej misji. Ptak musi mieć siłę, by szybować i śpiewać, bestia pokazać moc wyjąc i galopując. Sosna i cyprys muszą ukazać tajemniczą szlachetność, z jaką stawiają czoła śniegom i mrozom; smoka i tygrysa powinna cechować siła, z jaką sięgają ducha wiatru i chmur, poruszając nawet niebo i ziemię Wiosenne kwiat, gotowe by rozkwitnąć, zawierają aurę ciepła i odradzania się; letnie drzewa z ich chłodną zielenią mają potencjał wzrastającej siły; usychające jesienne trawy prezentują szorstki obraz spustoszenia; a zimowe kwiaty, ze śniegiem i szronem – koloryt przetrzymujący srogość chłodu. Główne prawidła rządzące sztuką opierają się na skutecznym wyczuciu ducha każdego z obiektów. Szczególnie istotny jest przykład malowania ludzi i scen rodzajowych. Dopóki obraz nie przekaże ducha przedmiotu, nie będzie miał w sobie boskiego pierwiastka, a co za tym idzie będzie jak świątynia, w której nie ma boga. Żaden pospolity artysta nie może tchnąć ducha w swoją pracę; lecz jeśli uczeń nie będzie się starał pracować, mając nieustannie w pamięci ten cel – jak zdoła nadać ostateczny wyraz swojej sztuce? Jest to prawda dotycząca wszystkich obrazów. Nie byłoby sensu rozprawiać o prawidłach malarskich, jeśli malowidło byłoby jedynie kopiowaniem kształtów. Ostatecznym celem malarstwa jest przedstawienie ducha przedmiotu. W dziele każdego typu, czy będzie to obrazek z życia ludzi, ptak, bestia, owad czy ryba, duch żywego obiektu może być reprezentowany poprzez ukazanie oczu na obrazie. Niezależnie od szlachetnego wykończenia bądź kształtnej figury, portret będzie pozbawiony żywego ducha, jeśli oczy będą martwe.
Tosa Mitsuoki Honchō gahō taiden za Makoto Ueda Szukając podobieństwa do natury (tłum. ) w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005
Nie komentuję, a jedynie na zamieszczam z ukłonami dla Hoko i przekonaniem, że może ten fragment jakoś uzupełnić i skomentować notkę Hoko o Hokusaim.
Tosa Mitsuoki Honchō gahō taiden za Makoto Ueda Szukając podobieństwa do natury (tłum. ) w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005
Nie komentuję, a jedynie na zamieszczam z ukłonami dla Hoko i przekonaniem, że może ten fragment jakoś uzupełnić i skomentować notkę Hoko o Hokusaim.
czwartek, 14 maja 2009
Gotowość
1-63 (fragment)
Pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt lat temu samuraj każdego ranka brał kąpiel, golił przód głowy, wcierał pachnidło we włosy, obcinał paznokcie rąk i nóg, ścierał pumeksem i wygładzał skórę stóp, starannie doprowadzał się do porządku, a już zwłaszcza zbroję i ekwipunek chronił przed rdzewieniem, odkurzał i pozostawiał lśniący i gotowy do użytku. Skrupulatne dbanie o wygląd zewnętrzny może nasuwać myśl o próżności, ale nie chodzi tu o samą prezencję. W każdej chwili masz być gotowy na śmierć, ale jeśli zostaniesz zabity w stanie ogólnego zaniedbania, będzie to dowód braku wcześniejszego przygotowania duchowego. Wróg odniesie się do ciebie z pogardą i wstrętem. Dlatego starzy i młodzi powinni dbać o siebie. Może się to wydać żmudne i czasochłonne, ale to też jest obowiązek wojownika.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt lat temu samuraj każdego ranka brał kąpiel, golił przód głowy, wcierał pachnidło we włosy, obcinał paznokcie rąk i nóg, ścierał pumeksem i wygładzał skórę stóp, starannie doprowadzał się do porządku, a już zwłaszcza zbroję i ekwipunek chronił przed rdzewieniem, odkurzał i pozostawiał lśniący i gotowy do użytku. Skrupulatne dbanie o wygląd zewnętrzny może nasuwać myśl o próżności, ale nie chodzi tu o samą prezencję. W każdej chwili masz być gotowy na śmierć, ale jeśli zostaniesz zabity w stanie ogólnego zaniedbania, będzie to dowód braku wcześniejszego przygotowania duchowego. Wróg odniesie się do ciebie z pogardą i wstrętem. Dlatego starzy i młodzi powinni dbać o siebie. Może się to wydać żmudne i czasochłonne, ale to też jest obowiązek wojownika.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
wtorek, 12 maja 2009
Ponad sprawiedliwością
1-44
Nienawidzić niesprawiedliwości i głosić sprawiedliwość – to trudne zadanie. Jednak jeśli uznamy głoszenie sprawiedliwości za najwyższą wartość i tylko do niej będziemy dążyć, to popełnimy wiele błędów. Droga jest czymś wyższym niż sprawiedliwość. Dostrzeżenie tej prawdy nie przychodzi nam łatwo. To najwyższa mądrość. Z tej wyżyny oglądana sprawiedliwość i podobne jej rzeczy to drobiazgi. Jeśli ktoś sam do tego nie doszedł, nie może wiedzieć. Jednak, choćbyśmy nawet sami nie odkryli tej prawdy, jest sposób, aby wejść na właściwą drogę. Można się poradzić innych. Nawet jeśli nie dotarło się samemu do Drogi, można z boku śledzić postępowanie innych ludzi. W grze go mówi się, że spojrzenie z boku to spojrzenie ośmiorga oczu. Również jeśli chodzi o nieustanne sprawdzanie właściwej wiedzy, to najlepsze są narady z innymi. Wysłuchiwanie i zapamiętywanie czyichś słów, czytanie i przyswajanie sobie ksiąg – to wszystko jest po to, żeby odrzucić własne osądy i dotrzeć do mądrości ludzi z dawnych epok.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Nienawidzić niesprawiedliwości i głosić sprawiedliwość – to trudne zadanie. Jednak jeśli uznamy głoszenie sprawiedliwości za najwyższą wartość i tylko do niej będziemy dążyć, to popełnimy wiele błędów. Droga jest czymś wyższym niż sprawiedliwość. Dostrzeżenie tej prawdy nie przychodzi nam łatwo. To najwyższa mądrość. Z tej wyżyny oglądana sprawiedliwość i podobne jej rzeczy to drobiazgi. Jeśli ktoś sam do tego nie doszedł, nie może wiedzieć. Jednak, choćbyśmy nawet sami nie odkryli tej prawdy, jest sposób, aby wejść na właściwą drogę. Można się poradzić innych. Nawet jeśli nie dotarło się samemu do Drogi, można z boku śledzić postępowanie innych ludzi. W grze go mówi się, że spojrzenie z boku to spojrzenie ośmiorga oczu. Również jeśli chodzi o nieustanne sprawdzanie właściwej wiedzy, to najlepsze są narady z innymi. Wysłuchiwanie i zapamiętywanie czyichś słów, czytanie i przyswajanie sobie ksiąg – to wszystko jest po to, żeby odrzucić własne osądy i dotrzeć do mądrości ludzi z dawnych epok.
Yamamoto Jōchō Hagakure (Ukryte wśród liści) tłum. Krystyna Okazaki, (w Estetyka japońska, t. 3, pod red. Krystyny Wilkoszewskiej, Universitas, Kraków 2005)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
