Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lipca 2010

Telewizja (?) i emocje

Dawniej zachowywanie spokoju w stresującej sytuacji było uważane za wielką zaletę. Dziś jednak niewzruszona postawa Obamy wywołuje dyskusje wśród specjalistów od public relations. […R]zecznik Białego Domu Robert Gibbs celowo podkreślił w rozmowie z reporterami, że prezydent się rozłościł.
Sharon Jayson Telewizja uczy wybuchać, Forum (nr 28, 12-18 lipca 2010), za USA Today

Notuję nie ze względu na Baracka Obamę, a ze względu na rodzime podwórko. Bo dostrzegam podobną zmianę (o ile to jest zmiana, a nie większa „otwartość” dyskusji) – nie wypada okazywać opanowania, spokoju – wprost przeciwnie, wypada być nadmiernie emocjonalnym. I wcale mi się to nie podoba.

sobota, 3 lipca 2010

Wysiłek dla wszystkich

Demokracja wymaga pewnego wysiłku od wszystkich. Nie sądzę, by można było uznać za moralną postawę obywatela, który nie stara się być poinformowanym przynajmniej w najważniejszych politycznych sprawach i nie czyta gazet, nie słucha czy nie ogląda programów informacyjnych, a potem głosuje. Nawet całkiem błędna decyzja nie jest niemoralna, jeśli włożyliśmy odpowiedni wysiłek, by ją podjąć. Człowiek ma prawo także do bardzo poważnych błędów, ale pod warunkiem, że zrobił, co w jego mocy, żeby ich uniknąć.
Peterem Singer (w rozmowie z Jackiem Żakowskim).

Nie widzę tu niczego kontrowersyjnego, choć Peter Singer uchodzi za etyka mocno kontrowersyjnego (z drugiej strony kontrowersje dotyczą głównie jego ekologicznego zaangażowania, a tu nie o tym mówi). Dzień przed wyborami, gdy przypomina się prawo do głosowania (czasem z politycznym wyliczeniem, że fekwencja służy bardziej Urugwajowi niż Ghanie -- by odwołać się do szyfru "porankowego"), gdy mówi się o obywatelskim obowiązku, przypominają mi się jakoś spotkani ludzie, gotowi głosować (a przynajmniej dopuszczający taką myśl), którzy nawet nie bardzo wiedzą co różni kandydatów.

Chciałbym, by do wyborów poszło wielu Rodaków. Ale jeszcze bardziej chciałbym, by głosowali mądrze i odpowiedzialnie, a nie przypadkowo. Co znaczy 'mądrze i odpowiedzialnie', wydaje mi się, że wiem. Ale w rzeczywistości demokratycznej (i ciszy wyborczej) narzucać tego mi nie wypada.

środa, 26 maja 2010

Dwa sposoby uprawiania polityki

Nienawiść Polaków do Rosji przez wieki narastała z powodu rozbiorów, za które nie ponosimy winy. W rozbiorach brały udział Austro-Węgry, Niemcy, Francja. Niemniej Rosja to kraj sąsiedni, też przyszło nam w tym uczestniczyć.
Władimir Żyrinowski, wiceprzewodniczący Dumy.

(Notuję (za Forum) w celach czysto satyrycznych, bez głębszych podtekstów. Dodaję może tylko, że Andrzej Lepper był wicemarszałkiem Sejmu i wicepremierem…)

***

Mieszkańcy żydowskiego osiedla w Otniel na Zachodnim Brzegu Jordanu wnieśli skargę o molestowanie seksualne przeciw pewnej działaczce skrajnej lewicy. Według ich relacji młoda kobieta wdarła się podstępnie na obszar osiedla w dniu szabatu. A potem rozebrała się na głównej ulicy i zaczęła grać na flecie, będąc tylko w skąpych majteczkach. – To obrzydliwy akt i paskudna prowokacja! – grzmi rzecznik społeczności ortodoksów w pobliżu Hebronu. – Nie możemy uwierzyć, że lewaccy aktywiści upadli aż tak nisko.
Forum, za Jediot Aharonot.

(Też notuję z powodów satyrycznych. Ale jednak flet budzi więcej mojej sympatii...)   

niedziela, 10 stycznia 2010

Horoskopy... coś mi się astrologicznie porobiło...

Grzebiąc wśród plików na swoim komputerze odkryłem horoskop. Horoskop, który przypisuje poszczególnym dniom w roku odpowiednie cechy charakteru. Sam horoskop można znaleźć w Internecie, ale w Internecie bym go raczej nie szukał. A tu sam wpadł w oko. Wyczytałem więc swój horoskop i paru osób znajomych. Udawało mi się to dopasować. Ale… o ile żywię niejaką sympatię dla siebie samego (zupełnie nieuzasadnioną, ale cóż, taka już ludzka natura pełna słabości…), podobnież w dobrej pamięci zachowuję Znajomych budzących sympatię i podziw (ukłony, ukłony) i zasadniczo sympatyczne opinie o ich charakterach wydawały mi się trafne, to w pewnym momencie naszedł mnie dysonans poznawczy. Bo jakże to – wszyscy inteligentni, kreatywni, porządni, a przecież w telewizji wciąż pokazują morderców, polityków, złodziei, czy dziennikarzy telewizyjnych, którym te pozytywne cechy trudno jakoś przypisać. Postanowiłem więc sprawdzić na paru osobach, które wszyscy znamy.

Można ich nazwać potomkami Cycerona. Potrafią wznieść się na wyżyny krasomówstwa i egzaltować się własnym głosem. Poza tym odznaczają się żywą, bystrą inteligencją i umiejętnością wyciągania wniosków z życiowych doświadczeń. Często przeceniają swoje rzeczywiste możliwości i przegrywają. Charakter ich jest zmienny, a zasady moralne dość słabe.
Kto? Ano zacząłem od 18 czerwca, czyli urodzin Prezydenta. I przy okazji także Prezesa PiS – potomkami Cycerona są więc (zdaniem horoskopu) Lech i Jarosław Kaczyńscy.

Są bardzo przydatni i to niemal w każdych warunkach. Nie brakuje im mądrości życiowej, siły woli, ani siły fizycznej. Cieszą się niekwestionowanym autorytetem. Życie traktują poważnie i starają się postępować godnie. Jeżeli są o czymś przekonani wówczas bywają nieustępliwi. W sytuacjach spornych mogą być uparci, a nawet konfliktowi.
22 kwietnia. Nie wiem, czy zgadlibyście po charakterystyce, ale skoro zacząłem od Prezydenta, to wiadomo, że kolejny będzie premier. Tak, tak, to horoskop dzienny m.in. Donalda Tuska.

Są obdarzeni otwartym i chłonnym umysłem. Bywają refleksyjni, starają się postępować szlachetnie i nikogo nie krzywdzić swoim postępowaniem. Trudno jest im liczyć na większe sukcesy, gdyż są za mało zdecydowani i za mało operatywni. Zbyt łatwo też ulegają cudzym wpływom.
4 kwietnia. Nie tylko III RP (choć tu o datę urodzin można się spierać, jeśli ktoś ma ochotę…), ale przede wszystkim Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu.

Inteligentni i przedsiębiorczy. We wszystkim czego się podejmą są gorliwi i rzetelni. Potrafią dać sobie radę w sytuacjach zbyt trudnych dla innych. Są ludźmi szlachetnymi i starają się tak realizować swoje przedsięwzięcia, aby nie odbywały się one kosztem innych osób. Własnych uczuć nie skrywają, a raczej spontanicznie je uzewnętrzniają. Odznaczają się znacznym skąpstwem, co tłumaczą jako zaawansowaną oszczędność.
8 kwietnia i Grzegorz Lato, prezes PZPN, było, nie było, sądząc po medialnych nagłówkach trzecia osoba w państwe, chyba że…

Są bardzo wrażliwi i czuli. Uczuciowość jest ich cechą dominującą i w dużym stopniu wpływa na ich życie. Przejawiają duży temperament i niewyczerpaną energię. Potrafią swoją osobą zafascynować otoczenie. Są bardzo lubiani przez towarzystwo, jednak wielokrotnie spotykają się z krytyką swojego postępowania za brak hamulców moralnych, samowolę i upór.
... zdmuchnie mu ten tytuł urodzony 22 czerwca Franciszek Smuda.

Mają duże zdolności, zwłaszcza w dziedzinach artystycznych. Są przy tym ambitni i aktywni. Dokładają wiele starań, aby wybić się ponad przeciętność. Uznanie, chociażby wśród najbliższych, jest ich minimalnym celem. Odznaczają się dobrą pamięcią i spostrzegawczością. W realizacji celów staje im na przeszkodzie brak wewnętrznego zdyscyplinowania, wytrwałości i konsekwencji. Również ich zmienne usposobienie i częste zmiany planów utrudniają doprowadzenie wielu przedsięwzięć do końca.
3 lipca i Jerzy Buzek.

Obdarzeni są ścisłym umysłem. Posiadają wybitne zdolności o charakterze uniwersalnym. Są bardzo ambitni i wiedzą czego chcą od życia. Wierzą we własne możliwości, a to już połowa sukcesu. W swoich przekonaniach są stali, a nawet uparci. Musi upłynąć dużo czasu nim zmienią zdanie na czyjś temat. Byliby w życiu szczęśliwi i kochani, gdyby nie miłowali tylko siebie. Poza tym ich daleko posunięta samowola nie przysparza im oddanych przyjaciół.
20 marca – prymas Henryk Muszyński.

---
Nie udaję, że ta notka ma jakieś głębsze przesłanie… Można oczywiście uznać, że obala ona ewentualną wiarę w horoskopy, ale ją już przecież obalał św. Augustyn. Ot, liczę że i Czytelnicy zabawią się w mitycznego Prokrusta i postarają się jakoś te charaktery dopasować do łoża horoskopu, lub odwrotnie – horoskop do medialnego wizerunku, z pożytkiem dla radosnego rozkołysania umysłu.  

czwartek, 8 października 2009

Zaległości z Kempa: atawizm rządzi

Żyję w paradoksalnym świecie. Uważa się, że mamy wiek rozumu i postępu. Trwa wyścig technologii. Jednak w ludzkich umysłach wciąż tkwi istota dawnej, hierarchicznej władzy i jej oznak. Ludzie pożądający władzy nie mogą oprzeć się starożytnemu wyreżyserowanemu stylowi postępowania. Wznoszą pomniki, kierują symbole, wskazują wrogów, których należy zniszczyć. Możemy argumentować, że dawne społeczeństwa, aby utrzymać jedność i stabilność, z braku racjonalnych, filozoficznych podstaw rządzenia potrzebowały [osób] przywódców, których pozycję określała teologii i które były traktowane z szacunkiem i ceremoniałem należnym bogu. Podłoże teologiczne i sposoby prezentacji miały swój sens. Autorytet boskiego władcy był jedyny w swoim rodzaju, niekwestionowany; zagrożenie utratą części władzy lub dwuwładzą występowały tylko w okresach wojen domowych. Jednak od czasów faraonów ludzkość posunęła się naprzód. Między nami a starożytnym Egiptem rozciąga się długa i złożona historia rozwoju myśli politycznej i rozmaitych form rządzenia, po części opartych na zasadach nie wywodzących się z religii. Wiemy, jak mogłoby wyglądać racjonalne, harmonijne społeczeństwo. Jednak ponieważ społeczeństwo się zmieniło, formy i oznaki władzy boskiego przywódcy wykazały znaczną zdolność do adaptacji i przetrwania, często ciesząc się dużą popularnością. Racjonalizm wabi, atawizm rządzi.
Barry J. Kemp Starożytny Egipt. Anatomia cywilizacji, tłum. Joanna Aksamit, PIW 2009

Nazbierało mi się zaległych cytatów, które miały trafić na blog, a do których bądź to straciłem serce, bądź nie wiedziałem, na co naprowadzać Czytelników. To ostatnie to zresztą problem wielu fragmentów Starożytnego Egiptu Barry'ego Kempa (odłożonego na półkę jakiś miesiąc temu...), bo tu prawie wszystko jest dyskusyjne. Weźmy początek: Żyję w paradoksalnym świecie -- komunał. Uważa się, że mamy wiek rozumu i postępu -- kto uważa, ten uważa, mnie pozbawił tej wiary Zdzisław Krasnodębski (Upadek idei postępu, z którym jak zwykle się zresztą nie zgadzam, ale to kwestia szerszego sporu, zresztą tu nie o to chodzi, a jedynie o fakt, że postęp przynajmniej bywa dziś niemodny). Trwa wyścig technologii -- banał. Jednak w ludzkich umysłach wciąż tkwi istota dawnej, hierarchicznej władzy i jej oznak --- hm... raczej tak, ale to trzeba uzasadnić, zresztą kto powiedział, że postęp i rozum mają się temu przeciwstawić? Ludzie pożądający władzy nie mogą oprzeć się starożytnemu wyreżyserowanemu stylowi postępowania -- po pierwsze, dlaczego miałoby być inaczej, po drugie, czekam by autor doprecyzował. Wznoszą pomniki, kierują symbole, wskazują wrogów, których należy zniszczyć --- ależ panie Kemp! Toż opisuje pan zwykłą pragmatykę władzy! Możemy argumentować, że dawne społeczeństwa, aby utrzymać jedność i stabilność, z braku racjonalnych, filozoficznych podstaw rządzenia potrzebowały [osób] przywódców, których pozycję określała teologii i które były traktowane z szacunkiem i ceremoniałem należnym bogu -- wydaje się, że potrzeba posiadania przywódców jest jedną z tych cech, które ludzi dzielą (ale to znaczy, że raczej zawsze część będzie odczuwała potrzebę posiadania ich); zresztą nie tylko ludzie potrzebują przywódców, ale (i to bardziej) przywódcy potrzebują ludzi... A filozofia? Przecież nie zapuściła ona aż tak głęboko swych korzeni... Podłoże teologiczne i sposoby prezentacji miały swój sens. Autorytet boskiego władcy był jedyny w swoim rodzaju, niekwestionowany; zagrożenie utratą części władzy lub dwuwładzą występowały tylko w okresach wojen domowych. -- zmieniło się to, że władza wzięła rozbrat z teologią, ale sami wiemy z historii politycznej (i to ostatnich lat), co się dzieje, gdy władza traci szacunek, jak wszystko się rozsypuje, jak trudno jej znaleźć kogoś do współpracy, do realizowania swoich celów. Jednak od czasów faraonów ludzkość posunęła się naprzód. Między nami a starożytnym Egiptem rozciąga się długa i złożona historia rozwoju myśli politycznej i rozmaitych form rządzenia, po części opartych na zasadach nie wywodzących się z religii. Wiemy, jak mogłoby wyglądać racjonalne, harmonijne społeczeństwo. -- w przeciwieństwie do autora, nie wiem jak miałoby wyglądać racjonalne, harmonijne społeczeństwo. Uważam wręcz, że racjonalnie wpisany byłby w nie konflikt i raczej poszukiwanie harmonii niż harmonia... Jednak ponieważ społeczeństwo się zmieniło, formy i oznaki władzy boskiego przywódcy wykazały znaczną zdolność do adaptacji i przetrwania, często ciesząc się dużą popularnością. -- formy się zmieniają. Zawsze. Nawet wtedy, gdy udawają niezmienność i tradycję. Gdzie indziej jednak Barry Kemp ciekawiej wskazywał, że wiele cech 'boskiego władcy' nosi dzisiaj nie władza państwowa, a celebryci. To ich otacza splendor, cała ta otoczka. Władza zszarzała. Racjonalizm wabi, atawizm rządzi. -- i mamy efektowne zakończenie, które nic nie znaczy. Chyba, że kogoś natchnie do refleksji.

Oto jakie trudności robi mi cytowanie Barry'ego Kempa. Ale bywał on dla mnie bardzo inspirujący. Także tu, z jakiegoś powodu... Chyba właśnie dla tej refleksji, jak nam daleko do Egiptu, ile w tym co widzimy w polityce jest 'atawizmów władzy'.

środa, 1 lipca 2009

Nawet prezydent!

A co my teraz mamy w Rosji? Wykształceni ludzie nie pracują w zawodzie. Większość. Nawet prezydent jest prawnikiem.
Siergiej Sznurow, lider zespołu Leningrad, w wywiadzie dla Ogonioka, cytowanym przez Forum (nr 25, 22.06 -- 28.06.2009). Właściwie to dzisiaj miało być o krokodylu, ale nie mogłem się oprzeć przed zadedykowaniem tego fragmentu wywiadu Quake'owi.

niedziela, 17 maja 2009

Raport wyborczy

"Lokalnie" kampania wyborcza do PE jest burzliwa, jak widać na zdjęciu poniżej:
darmowy hosting obrazków
To nie jest aktualne zdjęcie -- pochodzi ono z czwartku, gdy tablicę wyborczą ustawiono. Od tego czasu sytuacja się zmieniła -- mianowicie ściągnięto widoczną reklamę kredytów gotówkowych.

---
(Ten obrazek może zwodzić Czytelników, informuję więc, że widziałem na własne jednego kandydata na europosła prowadzącego kampanię -- byłego premiera Jerzego Buzka. Zresztą pomocników i ochroniarzy miał wtedy więcej niż zainteresowanych wyborców obok siebie. Widziałem też plakat, na pół zwinięty innego kandydata, oraz plakat informujący, że innego dnia inna partia rozpoczynała kampanię, w osobie własnych szefów. I to właściwie tyle relacji z aktywności partii w kampanii wyborczej...)

piątek, 3 kwietnia 2009

Wczoraj sejm sie obradzał

Wczoraj znów walny sejm się obradzał. Przyszło dużo różnych mężczyzn. Wszyscy zasiedli w wielkiej sali na fotelach, a kilku na takim podwyższeniu jak estrada. I potem taki jedne, siwy już, powiedział do tych, co siedzą na sali, że on otwiera posiedzenie. To zaraz wyszedł z tych fotelów jeden brunet i powiedział do innych, że on chce, żeby rząd dał pieniądze, bo bez pieniędzy żadne życie. I tak długo mówił , a tamci to słuchali i tak kiwali głowami, że niby oni też nie mają forsy. A ten siwy to kręcił w palcach ołówek i miał taki dzwonek i czasem sobie dzwonił i wszyscy się śmieli. Potem to ten brunet wrócił na swoje krzesło, a wyszedł jeden Żyd i tak krzyczał na Polaków, że co oni sobie myślą. No dobrze. I jak skończył, to zaraz wstał ksiądz i dobrze mu nagadał. A potem to wyszedł jeden oficer i mówił o sołdatach, że oni są dobrzy. To wszyscy krzyczeli: „Wiwat! hura!”. A potem mówił taki starszy elegancki człowiek i mówił – że chłopy chcą zabrać ziemię. Te chłopy mu krzyczeli, że on sam jest złodziej, to po co się czepia. A on – nic, tylko dalej swoje. Na to ten siwy wstał i zaczął wołać: „Co to jest?” Więc chłopy się uspokoiły i tylko jeden się odgrażał. A jak siwy powiedział, że zamyka posiedzenie, to wszyscy wstali i zaczęli lecieć do drzwi. Byczo było!
Antoni Słonimski, Julian Tuwim W oparach absurdu, ISKRY 2008 (z 1 kwietnia 1922)

To tyle aktualności politycznych.