sobota, 31 stycznia 2009

Sumienie zgaś

Świat należy do tych, którzy mają czyste sumienie, a tego nie brakowało prawie wszystkim Japończykom.
David S. Landes Bogactwo i nędza narodów (tłum. Hanna Jankowska), MUZA SA 2007

Nie notuję tego dla narodu wymienionego z imienia, ani dla okoliczności -- czyli braku wyrzutów sumienia z powodu 'kolonialnego ucisku' Koreańczyków i mieszkańców Tajwanu. Cytuję dla głównej myśli, może niemoralnej, ale mającej coś w sobie z prawdy -- że wyrzuty sumienia przeszkadzają w osiąganiu sukcesu. Jak najbardziej gospodarczego. Więc, może należy cytować Nicka?

Panie! zgaś lampę w nocy,
Mnie nie ujrzysz przed sobą... Zgaś twe sumienie.
Widm nie ujrzysz przed sobą...

Juliusz Słowacki Maria Stuart (na podstawie: Juliusz Słowacki Dzieła wybrane (t. 3)), Ossolineum 1987

A może jednak nie?

piątek, 30 stycznia 2009

Dwa opowiadania fantastyczne

Pamiętam, że czytałem bez przykrości -- odpowiedział -- dwa opowiadania fantastyczne. Podróże kapitana Lemuela Guliewra, które wielu uważa za prawdziwe, i "Summę teologiczną".
Jorge Luis Borges Utopia człowieka znudzonego (tłum. Zofia Chądzyńska) Prószyński i S-ka 1998

Wizja przyszłości z Utopii człowieka znudzonego mnie bawiła. Jakoś podwójnie bawiła, bo świat już obrał inne koleje historii, niż te, które kazały autorowi sugerować, że wszystko wróci do łaciny (i to bynajmniej nie kuchennej, która jako wizja języka przyszłości zdaje się czasem prawdopodobna). Tak się bawiłem, że omal bym nie przeoczył, że to rzeczywiście Utopia człowieka znudzonego, wizja świata, gdzie wszystko już było, gdzie przeszłość i przyszłość nie grają roli; podobnie jak fakty i idee. I z tej perspektywy uznanie Summy teologicznej za fantastykę (może nawet "opowiadanie fantastyczne") nie jest tylko żartem -- jest też treścią.

czwartek, 29 stycznia 2009

Jest takie zdanie

Jest zresztą takie zdanie, że prawdziwa historia kończy się z upadkiem Cesarstwa Rzymskiego. Gdy pojawiają się państwa narodowe, każde już pisze historię dla siebie. Generalnie: my jesteśmy wspaniali, odważni, a sąsiedzi są źli, nienawistni.
Aleksander Krawczuk w wywiadzie (Powrót Imperium Romanum, Polityka nr 2 (2687) z 10 stycznia 2009)

Jest takie zdanie… - i bardzo dobrze. Nie za mało i nie za dużo. Historia (uczona, omawiana, drukowana, pokazywana) pełna jest uproszczeń, mniej lub bardziej politycznych. Prezentowana wizja w znacznej mierze odzwierciedla przekonania historyka, jego charakter.

Ale i tu należy być ostrożnym – w końcu dążenie do obiektywizmu nie jest czymś ludzkości nie znanym. Często, choćby dla zabawy, odrzuca się ‘pogląd’ narzucony przez urodzenie, by spróbować spojrzeć na rzeczywistość z obcej perspektywy. A i w historii starożytnego Rzymu nie jesteśmy wolni od uprzedzeń – wodzowie (Rzymscy i obcy) w zależności od perspektywy mogą być wojowniczymi warchołami, lub obrońcami wolności ojczyzny.

Dlatego jest takie zdanie… jest dobre – uwrażliwia i tłumaczy skąd osobista miłość do starożytności.

środa, 28 stycznia 2009

Koronacja

Koronacja odbyła się w Krakowie 17 stycznia 1734 r. i była skromna; insygnia koronne podrobiono, brakowało ważnych senatorów do ich niesienia. Nawet orkiestra Grzegorza Gerwazego z jakichś przyczyn nie zagrała Glorii i Kyrie do Mszy h-moll zamówionej na uroczystości koronacyjne przez Fryderyka Augusta u mistrza Jana Sebastiana Bacha. Gorczycki wydyrygował tylko jedną z jego kantat. Ogromny zachwyt wywarł za to w Polsce słynny Serwis Koronacyjny przywieziony z Miśni: najpiękniejsza wówczas w świecie zastawa porcelanowa z Orłem, Pogonią i herbem saskim. Natomiast postać króla odzianego w kontusz ponoć śmieszyła; rzeczywiście na obrazach dużo lepiej wygląda w peruce i kusych strojach francuskich czy niemieckich.
Jerzy Besala Małżeństwa królewskie. Władcy elekcyjni, Bellona i MUZA SA 2007

Oczywiście notuję przez osobistą sympatię do Jana Sebastiana Bacha, a dokładniej jego muzyki. Bo i zawsze słyszałem o tym od biografów Bacha, którzy raczej akcentowali pragnienie lipskiego kantora do wkupienia się w łaski elektorsko-królewskie, a nie 'zamówienie'. Z drugiej strony nie przypominam sobie, by wspominali, że koronacja Augusta III (bo pod takim imieniem panował w Polsce Fryderyk August) 'zbliżyła' niejako (w muzyce, nie w przestrzeni) Jana Sebastiana Bacha i Gerwazego Gorczyckiego.

PS.
Swoją drogą, czy mówi się wydyrygował? I Kyrie do Mszy?

wtorek, 27 stycznia 2009

Drobiazgi (odc. n)

Dostaję ostatnio liczne rachunki zaopatrzone w książeczki. Z początku myślałem, że to regulamin, czy coś w tym duchu, ale okazało się, że to same puste kartki, opatrzone jedynie logo ‘pieniądzożercy’ na okładce. Nie powiem, przydają się do przeróżnych notatek. Ale cała sprawa jest dziwna – może to próba obejścia monopolu Poczty Polskiej?

***

Sam wybieram się właśnie oddać krew. Niestety, dla ubezpieczycieli-wampirów. Oni chcą się jedynie przyssać i przebadać.

***

Komputer pokazuje 6:56, komórka: 6:47, zegarek: 6:54. I jak tu nie uwzględniać subiektywizmu źródeł w poszukiwaniu prawdy?

***

Sąsiadki namawiają Babcię, do słuchania Radia Maryja. Co robić?

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Barok (dla dorosłych)

(To nie jest wpis ad usum deplhini i grożę samemu sobie znalezieniem się na liście 'blogów zakazanych'. Ale trudno.)

I to w czasach, gdy kobiety dworskie zaczęły się wyzwalać z gorsetu wielowiekowej "niewoli", sprowadzania do roli bezwolnej i podporządkowanej żony albo wyszczekanej jędzy. I zaczęły nawet strzyc owłosienie łonowe w serca i inne ozdóbki, by zwiększyć podniecenie mężczyzn. [...]
W tym czasie Europa była obyczajowo zmieniona; nie trzeba było żadnych rewolucji francuskich, by tak się stało, a kobiety zaczęły wabić mężczyzn nagimi piersiami i ukazywaniem nóżek. Odważniejsze, znudzone i spragnione gorącego seksu wycinały sobie wzory albo goliy intymne owłosienie na łonach, by tym mocniej podniecać dworskich mężczyzn. Majtek jeszcze nie stosowano.

Jerzy Besala Małżeństwa królewskie. Władcy elekcyjni, Bellona i MUZA SA, 2007

Jerzy Besala przywołuje obrazek owłosienia łonowego wycinanego w serca i inne wzorki dwa razy na jednej stronie -- wyraźnie pociągnęła go owa myśl.

Notuję jednak z innego powodu, niż triumf kobiecego seksapilu (nawet w postaci opisowo-wyobrażeniowej) nad autorem -- chodzi mi o sam barok. Bo tak w gruncie rzeczy, co staje przed oczami, gdy myślimy 'barok'? Albo przed uszami -- bo sam łąpię się na tym, że przede wszystkim przypominają mi się Jan Sebastian Bach i Jerzy Fryderyk Handel (w kontekście 'mody intymnej' powinny się raczej przypomnieć postacie o pokolenie wcześniejsze i związane raczej z Dreznem, czy (jeszcze lepiej) Paryżem)? Nawet jeśli pamiętam późniejszą Huśtawkę Jeana-Honore Fragonarda, to przecież nie myślę w ten sposób o baroku. Barok w moich wyobrażeniach i pamięci nie jest 'cielesny'. Muzyczny -- tak. 'Architektoniczny' (i to głównie w zakresie architektury sakralnej) -- owszem. Ale barokowy seksapil? Nawet jeśli pamiętam chłopców z Zwingeru zerkających pod spódnice pań-posągów. Ile się przez to traci?

niedziela, 25 stycznia 2009

Miłośnicy muzyki

W kwiaciarni sięgnąłem po miniaturowy tomik podarunkowy pt. Miłośnicy muzyki. I zacząłem się zaśmiewać przy lekturze. Bywało poważnie, bywało zabawnie – w sumie bez głębszej myśli, jak na tomik podarunkowy przystało. Wydanie oryginalne było angielskie (chyba tylko pojedyncze cytaty z Jerzego Waldorfa i Antoniego Regulskiego uzupełniły tłumaczenia z angielskiego) – co tłumaczy wybór cytowanych postaci (choć nie tylko Brytyjczyków, bynajmniej). Nie dociekam, na ile wierne (jedną zweryfikowałem i to nie do końca tak.) Ale to nie ważne – notuję, bo może i Was rozbawi?

Klarnet – narzędzie tortur obsługiwane przez osobę z wacikami w uszach. Są tylko dwa instrumenty gorsze od klarnetu – dwa klarnety. - Ambrose Bierce.
Orkiestry dęte są jak najbardziej na miejscu – na wolnym powietrzu i wiele mil stąd. - Thomas Beecham.
Muzyka nie odtwarza dźwięków, lecz wyraża myśli; muzyk wprost przeciwnie. - Dymitr Szostakowicz.
Muzyka jest jedyną zmysłową przyjemnością pozbawioną znamion grzechu. - Samuel Johnson.
Śpiewacy sądzą, że będzie ich słychać. Zadaniem orkiestry jest do tego nie dopuścić. - Thomas Beecham.
Nie cierpię muzyki, szczególnie kiedy jest grana. - Jimmy Durante.
Okazjonalnie gram dzieła współczesnych kompozytorów z dwóch powodów: po pierwsze, żeby zniechęcić kompozytora do dalszego pisania, po drugie, żeby uświadomić sobie, jak bardzo cenię Beethovena. - Jascha Heifetz.
On jest moim ulubionym typem muzyka. Potrafi grać na ukulele, ale nie gra. - Will Rogers.
Istnieją dwie złote zasady, którymi powinna się kierować orkiestra: zaczynać razem i kończyć razem. To, co jest pośrodku, publiczności zupełnie nie interesuje. - Thomas Beecham.
Znam tylko dwa rodzaje publiczności: kaszlącą i niekaszlącą. - Artur Schnabel.
Tylko orkiestry włoskie grają z miłością, gdy w nutach napisane jest „con amore”. Inne tak, jakby muzycy byli żonaci. - Arturo Toscanini.
Nie wiem, czy ją lubię, ale o to mi chodziło. - Ralph Vaughan Williams o swojej Czwartej Symfonii.
Opera śpiewana w języku angielskim jest równie bezsensowna, jak rozgrywanie partii baseball we Włoszech. - Henry Louis Mencken.
Gram nuty nie lepiej niż większość pianistów. Tylko w pauzach, które robię między tymi nutami leży różnica – na tym właśnie polega prawdziwa sztuka. - Artur Schnabel.
Jakaż wspaniała byłaby opera bez śpiewaków! - Gioacchino Antonio Rossini.

PS.
A sam w ramach miłości do muzyki 'uporządkowałem' posiadane płyty. Co prawda postronny obserwator uzna, że bałagan mam dokładnie taki sam jak miałem, a może i większy, ale jednocześnie znalazłszy nagranie z muzyką Bacha, czy Mozarta, ma duże szanse znaleźć inną płytę z muzyką tego kompozytora w pobliżu, co wcale takie oczywiste do wczoraj nie było. W każdym razie wyciągnąłem z porządków dwa wnioski:
1. Płyt mam dość i nie powinienem więcej kupować.
2. Powinienem kupić następujące tytuły: (tu następuje lista, której pozwolę sobie, dla skrócenia notki, już nie cytować.)