O rządzie i władcy tegorocznym
Co bądź by wam opowiadali owe niedowarzone astrologi z Lowenu, Norymbergi, Tubingi i Lyonu, nie wierzcie, aby w tym roku miał być inny gubernator powszechnego świata niż Bóg, jego Stwórca, który mocą swego boskiego słowa wszystkim włada i kieruje, z którego wszystkie rzeczy czerpią swą przyrodę, własności i kondycje, bez któreg podpory i rządu wszsytko w jednej chwili obróciłoby się w nicość, jako przezeń z nicości powołane jest do życia. Z niego bowiem pochodzi, w nim żywie i przez niego się pełni wszelkie istnienie i dobro, wszelki eżycie i ruc, jako powiada Trąba ewangeliczna, Jego Wielebność Święty Paweł, Rom. IX. Zatem gubernatorem tego roku i wszystkich innych będzie, wedle naszej wiarygodnej przepowiedni, Bóg wszechmogący. I nie będzie Saturna ani Marsa, ani Jowisza, ani innej planety, i zaiste ani aniołów, ani świętych; ludzi ani diabłów; cnót, pożytku, mocy ani wpływu żadnego, jeśli Bóg w swojej łasce tego nie dopuści; jako powiada Avicenna, że przyczyny wtórne nie mają żadnego wpływu ani działania, jeśli pierwsza przyczyna ich nie wzbudzi. Zali nie mądrze mówi dobry człeczyna?
O eklipsach tego roku
Tego roku będzie tyle zaćmień słońca i księżyca, iż obawiam się (nie bez kozery), że mieszki nasze doznają stąd wielkiego wycieńczenia, a zmysły zamieszania. Saturn będzie spóźniony, Wenera prostonośna, Merkury niestały. I mnóstwo innych planet nie zechce chodzić wedle waszego rozkazu.
Tedy na ten rok raki będą chodzić bokami, a powroźnicy tyłem. Zydle będą wychodzić na ławki, rożny na ruszty, a czapki na kapelusze; jajka będą zwisać u wielu z przyczyny niedosttku worków; pchły będą po większej części czarne; słonina będzie uciekać w wielki post od grochu; brzuch będzie kroczył przodem; zadek będzie siadał pierwsz; nie będzie można znaleźć migdała w cieście Trzech Króli; trudno będzie trafić asa w chluście; kości nie będą padać wedle życzenia, choćby ich nie wiem jak prosić, i nie często padnie ta liczba, której się żąda; zwierzęta będą gadać po rozmaitych miejscach. Mięsopust wygra porces; ołowa świata przywdzieje maskę, aby oszukać drugą, i będą ludy biegały po ulicach jako szaleńcy i niespełna rozumu; nie widziano jeszcze nikiedy takiego zamieszania w naturze. I powstanie w tym roku więcej niż dwadzieścia siedem słów niesprawiedliwych, jeśli Pyscjan im uzdy nie przykróci. Jeśli Bóg nas nie wspomoże, będziemy mieli mnogo kłopotów; ale przeciwnie, jeżeli będzie z nami, nic nie zdoła nam zaszkodzić, jako powiada niebieski astrolog, który uniósł się aż w niebo. Rom. VII. cap.: Si Deus pro nobis, quis contra nos? Dalibóg, nemo, Domine; jest bowiem zbyt dobry i zbyt potężny. Za czym błogosławicie jego święte Imię!
O chorobach tego roku
Tego roku ślepi będą widzieć bardzo mało, głusi będą słyszeć dość licho, niemi nie będą wcale się odzywać, bogaci będą się mieć nieco lepiej niż biedni, a zdrowi lepiej niż chorzy. Mnogo baranów, wołów, prosiąt, gąsek, kur i kaczek pomrze śmiercią, mniej zaś krutna śmiertelność będzie wśró małp i dromaderów. Starość będzie nieuleczalną tego roku z przyczyny lat ubiegłych. Cierpiący na pleurę będą doznawali srogiego bólu w boku. Cierpiący na biegunkę będą często bieżać na stolec, katary będą tego roku schodzić od mózgu ku niższym członkom; schorzenie oczu będzie bardzo niepomyślnie wpływało na wzrok; uszy będą w Gaskonii jeszcze krótsze i rzadsze niż zazwyczaj. I będzie panować niema powszechnie bardzo straszna i niebezpieczna, złośliwa, przewrotna, przerażająca i dokuczliwa choroba, od której świat będzie chodził jak ogłupiały i ludzie nie będą wiedzieli, w który pośladek się drapać, i bardzo często będą popadać w bredzenia, sylogizując o kamieniu filozoficznym i uszach Midasa. Drżę ze strachu, kiedy myślę o niej; powiadam wam bowiem, iż będzie ona epidemiczna. Awerroes VII Colliget nazywa ją: brak pieniędzy. I zważywszy na kometę zeszłego roku i wsteczną drogę Saturna, umrze w szpitalu wielki nicpotem, cały zakatarzony i ochroszczony, po któęgo śmierci powstaną wielkie rozruchy między kotami a szczurami, psami i zającami, sokołami i kaczkami, między mnichami i jajcami.
O owocach i płodach ziemnych
Widzę z kalkulacji Albumazara w księdze wielkiej Koniunkcji i indziej, że ten rok będzie bardzo żyzny z obfitością zbiorów dla tych, któzy będą mieli z czego. Ale chmiel w Pikardii będzie się nieco lękał mrozu; owies będzie bardzo smakował koniom; słoninę znajdzie się tylko u świni; z przyczyny występującego znaku Pisces będzie to rok wielce urodzajny na śledzie w beczce. Merkury groźny jest nieco dla prosa, ale mimo to cena jego będzie umiarkowana. Kłopoty i strapienia rosnąć będą obficiej niż zwykle. Zboża, wina, owocu i jarzyn będzie więcej, niż kiedykolwiek widziano, jeżeli spełni się wszystko wedle życzeń biednych ludzi.
Franciszek Rabelais Pantagrueliczne przepowiednie (w Gargantua i Pantagruel, tłum. Tadeusz Boy Żeleński, Wydawnictwo Dolnośląskie 1996)
czwartek, 31 grudnia 2009
środa, 30 grudnia 2009
O tańcach... w końcu mamy karnawał!
Skoro nie potrafiono znaleźć w Piśmie Świętym przekonujących argumentów przeciwko tańcom, tym silniej akcentowano radość, jaką sprawia on szatanowi. W całej zresztą Europie pochodzenie muzyki, zwłaszcza instrumentalnej, przypisywano diabłu. Miał on posiadać własne skrzypce, z któych pomocą zmuszał ludzi do tańca kończącego się śmiercią z wyczerpania. [...] Szatan miał być także wynalazcą tańca, zwłaszcza rozrywkowego, w którym ludzie odmiennej płci tak mocno przytulają się do siebie.
[...]
Jeszcze dobitniej pisze o tym kaznodzieja barokowy, jezuita Tomasz Młodzianowski. Jego zdaniem kobieta nigdy i pod żadnym pozorem nie powinna dotykać obcego mężczyzny. Powołuje się tu między innymi na przykład świętego Wojciecha, który potrącony przez kolegę, przypadkowo dotknął dziewczyny, a następnie długo i gorzko płakał. Właśnie za grzechy popełniane w tańcu i przez taniec zostały przebite gwoździami nogi Chrystusa na krzyżu. Młodzianowski pisze nawet, iż kto tańczy z kobietą, tańczy z szatanem.
Janusz Tazbir Tańce wszeteczne i dozwolone (w Silva rerum historicarum, ISKRY 2002)
[...]
Jeszcze dobitniej pisze o tym kaznodzieja barokowy, jezuita Tomasz Młodzianowski. Jego zdaniem kobieta nigdy i pod żadnym pozorem nie powinna dotykać obcego mężczyzny. Powołuje się tu między innymi na przykład świętego Wojciecha, który potrącony przez kolegę, przypadkowo dotknął dziewczyny, a następnie długo i gorzko płakał. Właśnie za grzechy popełniane w tańcu i przez taniec zostały przebite gwoździami nogi Chrystusa na krzyżu. Młodzianowski pisze nawet, iż kto tańczy z kobietą, tańczy z szatanem.
Janusz Tazbir Tańce wszeteczne i dozwolone (w Silva rerum historicarum, ISKRY 2002)
wtorek, 29 grudnia 2009
Kalendarze, kalendarze...
W dawnych kalendarzach polskich, drukowanych od XVIII w. w Krakowie, wiadomości o obchodach świąt kośc., ruchomych i nieruchomych, o zaćmieniach słońca i księżyca, przewidywania meterolog., zapowiedzi klęsk, epidemii, wojen i przewrotów polit.
Władysław Kopaliński Słownik mitów i tradycji kultury, PIW 1996
Czytałem tak sobie Kopalińskiego (jak widać, jestem dopiero na 'K') i nie mogłem wyjść ze zdumienia. Przecież obecnie klęski, wojny i przewroty zwykle poznaje się dopiero po fakcie! Przewidywania meterologiczne owszem, ale w miarę pewne są one tylko na kilka dni do przodu -- a tu w XVIII wieku publikowano je na cały rok! Chyba trzeba zweryfikować dumę z naszej nauki i wiedzy, skoro wiemy tak niewiele w porównaniu z przodkami z XVIII wieku...
PS.
Co pisałem notując sobie w tle trochę przewidywań Franciszka Rabelais. Co prawda nie wiem, na jaki rok... Ale może będą aktualne? XVI wiek, wiedzy powinno być jeszcze więcej, nieprawdaż?
Władysław Kopaliński Słownik mitów i tradycji kultury, PIW 1996
Czytałem tak sobie Kopalińskiego (jak widać, jestem dopiero na 'K') i nie mogłem wyjść ze zdumienia. Przecież obecnie klęski, wojny i przewroty zwykle poznaje się dopiero po fakcie! Przewidywania meterologiczne owszem, ale w miarę pewne są one tylko na kilka dni do przodu -- a tu w XVIII wieku publikowano je na cały rok! Chyba trzeba zweryfikować dumę z naszej nauki i wiedzy, skoro wiemy tak niewiele w porównaniu z przodkami z XVIII wieku...
PS.
Co pisałem notując sobie w tle trochę przewidywań Franciszka Rabelais. Co prawda nie wiem, na jaki rok... Ale może będą aktualne? XVI wiek, wiedzy powinno być jeszcze więcej, nieprawdaż?
sobota, 26 grudnia 2009
Tematy wędrowne
Wykorzystałem czas urlopowo-świąteczny na nadrobienie (częściowe tylko…) zaległości filmowych, zgromadzonych na DVD. Częściowe – bo wciąż leżą przede mną dwa filmy Masaki Kobayashiego, czekające na swój czas (są to „Bunt” i „Harakiri”). Obejrzałem już jednak trzy filmy Akira Kurosawy, również utrzymane w konwencji filmu samurajskiego – „Tron we krwi”, „Ukrytą fortecę” i „Straż przyboczną”. I zadziwiło mnie jedno – że znałem ich akcję zanim je obejrzałem.
Nie dziwiło to w przypadku „Tronu we krwi”, który stanowi przeróbkę „Makbeta”. Ale już „Straż przyboczna” zdumiała mnie. Jak ja to dobrze znam – myślałem sobie – tyle, że nie ma wątku porwanej żony… (Ale i ten wątek się pojawił. I nie tylko…). Znałem. Ale jakoś w głównej roli nie występował Toshiro Mifune, lecz… Clint Eastwood. A całość nie działa się w Japonii okresu wojen domowych, a na amerykańsko-meksykańskim pograniczu czasów Dzikiego Zachodu. (I nawet muzyka u Kurosawy była taka ‘westernowa’…)
Rzeczywiście – „Za garść dolarów” to remake „Straży przybocznej”, która to informacja jakoś wciąż mi uciekała. (Pamiętałem tylko „Siedmiu wspaniałych”, jako remake „Siedmiu samurajów”. Podobno także „Ostatni sprawiedliwy” opiera się na „Straży przybocznej”.)
Nie od razu zauważyłem powtórzenie w „Ukrytej fortecy”. Oglądałem myśląc, jaka ładna bajka… – bo konwencja bajkowa była łatwa do wyłapania. I aż się dziwiłem, że nie ma wersji westernowej. (A przynajmniej ja takiej nie znam…) Ale… wersja jest! I to szeroko znana! W końcu George Lucas z niczego nie wziął swoich… „Gwiezdnych wojen” Owszem, tu odstępstwa są większe (i na plus dla Kurosawy, którego wersja jest bardziej zwarta i logiczna), ale schemat ten sam.
***
Tematy sobie wędrują. Warto jednak pamiętać, że i Kurosawa sięgał po westerny, jako pewne wzorce. Tak więc, do pewnego stopnia adaptacje były proste. Choć… na sienkiewiczowski XVII wiek też dałoby się te historie przerobić.
Nie dziwiło to w przypadku „Tronu we krwi”, który stanowi przeróbkę „Makbeta”. Ale już „Straż przyboczna” zdumiała mnie. Jak ja to dobrze znam – myślałem sobie – tyle, że nie ma wątku porwanej żony… (Ale i ten wątek się pojawił. I nie tylko…). Znałem. Ale jakoś w głównej roli nie występował Toshiro Mifune, lecz… Clint Eastwood. A całość nie działa się w Japonii okresu wojen domowych, a na amerykańsko-meksykańskim pograniczu czasów Dzikiego Zachodu. (I nawet muzyka u Kurosawy była taka ‘westernowa’…)
Rzeczywiście – „Za garść dolarów” to remake „Straży przybocznej”, która to informacja jakoś wciąż mi uciekała. (Pamiętałem tylko „Siedmiu wspaniałych”, jako remake „Siedmiu samurajów”. Podobno także „Ostatni sprawiedliwy” opiera się na „Straży przybocznej”.)
Nie od razu zauważyłem powtórzenie w „Ukrytej fortecy”. Oglądałem myśląc, jaka ładna bajka… – bo konwencja bajkowa była łatwa do wyłapania. I aż się dziwiłem, że nie ma wersji westernowej. (A przynajmniej ja takiej nie znam…) Ale… wersja jest! I to szeroko znana! W końcu George Lucas z niczego nie wziął swoich… „Gwiezdnych wojen” Owszem, tu odstępstwa są większe (i na plus dla Kurosawy, którego wersja jest bardziej zwarta i logiczna), ale schemat ten sam.
***
Tematy sobie wędrują. Warto jednak pamiętać, że i Kurosawa sięgał po westerny, jako pewne wzorce. Tak więc, do pewnego stopnia adaptacje były proste. Choć… na sienkiewiczowski XVII wiek też dałoby się te historie przerobić.
wtorek, 22 grudnia 2009
Zanurzyć się w gorącej kąpieli
Jacek Żakowski: Czego was nauczył McLuhan?
Rex Weyner (współzałożyciel Greenpeace): Na przykład tego, że ludzie w gruncie rzeczy nie czytają gazet -- zanurzają się w nich jak w gorącej kąpieli i nasiąkają ich opowieściami. Zdecydowanej większości udzi nie da się przekonać statystykami ani argumentami. Można ich przekonać tylko opowieściami o losach konkretnych bohaterów. Jeśli chce się zmienić społeczeństwo, trzeba opowiadać historie, które ludzi wciągną. [...]
Z wywiadu dla Polityki, pt. Wieloryb też człowiek, nr 50 (2735) z 12 grudnia 2009 r.
Czytałem McLuhana, ale nie pamiętam podobnego porównania. Może dlatego, że czytałem inne dzieła? Może... Ważniejsze (dla mnie), że Rex Weyner zdaje się mieć rację. Przynajmniej, gdy zerkam na komentarze do artykułów -- tak jakby czytelnicy reagowali na ogólne wrażenie, a nie dyskutowali ze szczegółami, logiką wywodu, przytoczonymi danymi i ich powagą. Oczywiście, są wyjątki, ale bardzo nieliczne.
Zresztą wypożyczyłem "na Święta" i przeglądam Wojnę informacyjną i bezpieczeństwo informacji Dorothy E. Denning (ale sprzed 11 września, więc mam poczucie małej aktualności). I mam wrażenie podobne, gdy omawia się formy wojny informacyjnej. Zresztą... to przecież wszystko techniki PR, sam fakt, że opłaca się je stosować świadczy o przytoczonej tu tezie.
Rex Weyner (współzałożyciel Greenpeace): Na przykład tego, że ludzie w gruncie rzeczy nie czytają gazet -- zanurzają się w nich jak w gorącej kąpieli i nasiąkają ich opowieściami. Zdecydowanej większości udzi nie da się przekonać statystykami ani argumentami. Można ich przekonać tylko opowieściami o losach konkretnych bohaterów. Jeśli chce się zmienić społeczeństwo, trzeba opowiadać historie, które ludzi wciągną. [...]
Z wywiadu dla Polityki, pt. Wieloryb też człowiek, nr 50 (2735) z 12 grudnia 2009 r.
Czytałem McLuhana, ale nie pamiętam podobnego porównania. Może dlatego, że czytałem inne dzieła? Może... Ważniejsze (dla mnie), że Rex Weyner zdaje się mieć rację. Przynajmniej, gdy zerkam na komentarze do artykułów -- tak jakby czytelnicy reagowali na ogólne wrażenie, a nie dyskutowali ze szczegółami, logiką wywodu, przytoczonymi danymi i ich powagą. Oczywiście, są wyjątki, ale bardzo nieliczne.
Zresztą wypożyczyłem "na Święta" i przeglądam Wojnę informacyjną i bezpieczeństwo informacji Dorothy E. Denning (ale sprzed 11 września, więc mam poczucie małej aktualności). I mam wrażenie podobne, gdy omawia się formy wojny informacyjnej. Zresztą... to przecież wszystko techniki PR, sam fakt, że opłaca się je stosować świadczy o przytoczonej tu tezie.
sobota, 19 grudnia 2009
Potlacz
potlacz uroczystość, ceremonialna biesiada Indian płn.-zach. wybrzeży Ameryki Płn. wydawana dla popisywania się zamożnością, dla utwierdzenia a. wzmocnienia indywidualnej pozycji w plemieniu a. prestiżu społ., w czasie której to uczty gospodarz niszczy część swego mienia i rozdziela hojne podarki (wymagające jednak precyzyjnych rewanżów); rozszerz. uprawianie rozrzutności, marnotrawienie, niszczenie dóbr, stanowiące społecznie uznaną drogę zdobycia prestiżu.
Etym. - gwara szczepu Chinook 'jw.'
Władysław Kopaliński Słownik Wyrazów Obcych (za wydaniem on-line).
Cytowanie słowników internetowych trąci o perwersję... ale jakoś bardzo chciałem przypomnieć sobie to słowo w związku ze zbliżającymi się Świętami. (Bo zwrócono mi uwagę... i słusznie zwrócono... że mam skłonność do przesadzenia w dobie kryzysu... a kryzys i mnie dotyka...)
Etym. - gwara szczepu Chinook 'jw.'
Władysław Kopaliński Słownik Wyrazów Obcych (za wydaniem on-line).
Cytowanie słowników internetowych trąci o perwersję... ale jakoś bardzo chciałem przypomnieć sobie to słowo w związku ze zbliżającymi się Świętami. (Bo zwrócono mi uwagę... i słusznie zwrócono... że mam skłonność do przesadzenia w dobie kryzysu... a kryzys i mnie dotyka...)
czwartek, 17 grudnia 2009
Pouczenie
Człowiek nigdy nie powinien uważać swych uczynków za zupełnie dobre i wolne od zarzutu, gdyż to prowadzi do beztroski i zadufania, a w konsekwencji -- do rozleniewienia i uśpienia umysłu. Niech raczej nieustannie się wznosi obiema swymi władzami, to jest umysłem i wolą, a tym sposobem szuka swego największego dobra w jego najwyższym wymiarze oraz roztropnie się zabezpiecza, wewnątrz i na zewnątrz, przed wszelką szkodą. Tak postępując nie tylko w niczym nie ponosi straty, lecz będzie nieustannie w najwyższym stopniu wzrastał.
Mistrz Eckhart O nieustannym, gorliwym doskonaleniu się (Pouczenia duchowe) tłum. Wiesław Szymona OP, W Drodze, 2001
Mistrz Eckhart O nieustannym, gorliwym doskonaleniu się (Pouczenia duchowe) tłum. Wiesław Szymona OP, W Drodze, 2001
Subskrybuj:
Posty (Atom)


